| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

OUIJA

"Ave Voluptatis Carnis"

Xtreem Music (CD 2013) 

Gdzieś obok znajdziecie recenzję debiutanckiego albumu hiszpańskiego SVIPDAGR, tymczasem ich dużo starsi koledzy z OUIJA zakończyli proces oczekiwania na swój przygotowywany tak na dobrą sprawę od 2010 czy 2011 roku pierwszy pełny album od czasu jedynego, wydanego w 1997 roku "Riding Into the Funeral Paths" i w końcu zlitowali się nad swoimi nielicznymi fanami wypuszczając "Ale Voluptatis Carnis". Jak to mawiają, to nie okładka czyni książkę atrakcyjną, ale faktem jest, że nie bawili się w niedomówienia Aragończycy z Huesci i na froncie tego materiału wrzucili obrazek mocno obrazoburczy i zdecydowanie antychrześcijański. Orgiastyczny klimat najwidoczniej mieli w swoich planach dużo wcześniej, a dopiero potem postanowili przekuć to na muzykę, przy której jakoś specjalnie się nie natrudzili, bowiem dwa utwory znalazły się w pierwotnych wersjach na mini-albumie "Adversary" z 2010 roku, natomiast jeden to niby podniosłe w swoim nastroju intro "Lord's Prayer", które jakoś nie przekonuje tymi swoimi epickimi zaśpiewami. OUIJA najwyraźniej wywodzi się z kręgu takich ludzi, co wolą raczyć się winnymi trunkami w gorącym klimacie, niż komponowaniem muzyki, ale to już ich problem. Przełożyło się to niestety również na samą jakość tego albumu, który jest najwyraźniej rozkojarzony i po tych wszystkich latach przerwy w funkcjonowaniu tego bandu miałem nadzieję, że okrzepli stylistycznie i zaczerpną z doświadczeń swojego życia, by przynieść kawał rasowego i przemyślanego black metalu, podczas gdy jak tak słucham poszczególnych kawałków z "Ale Voluptatis Carnis" mam wrażenie raczej mieszane. Czasem zdarza im się wkraczać w skandynawskie, zwłaszcza szwedzkie mieszańce melodyczności, epickości i agresywności, z czego byli znani na swoim debiucie, czasem brzmią bardziej folkowe i jak nie przymierzając, na wskroś germański w swoim przekazie DESASTER, przemycają też iberyjskie wstawki gitar, a bywa, że gubią się w jakiejś namiastce thrash metalu skażonego black metalem. Wbrew wszelkim znakom na ziemi i w piekle mogli coś namieszać w tytułowym "Adversary", ale to numer jałowy, monotonny i na siłę ozdobiony raz to demonicznymi, a raz śpiewnymi wokalami. W innych, jak np. "I'm Not Your Rescuer" czy "Between Candles And Skulls" miotają się między thrashowymi riffami i siarczanym black metalem, a striggerowana perkusja jest z cyklu 'ni przypiął, ni przyłatał'. Może jedynie wypróbowane już na mini-albumie i ograne wielokrotnie na próbach numery, jak ognisty "The Blood Centurion" i zamykająca ten album, rzeczywiście zagęszczona dźwiękowo "Magma" wyszły muzykom OUIJI lepiej, ale to jednak za mało, by tę płytę okrzyknąć mianem rewelacyjnego lub choćby dobrego. Przykro mi, liczyłem na coś więcej.

ocena:  5/ 10

www.myspace.com/ouija1997


www.facebook.com/pages/Ouija-Official/295837470433948


www.xtreemmusic.com


autor: Diovis



<<<---powrót