| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

THE LION'S DAUGHTER

"A Black Sea"

Good Die Young Music (LP 2013) 

Amerykańska scena potrafi zaskakiwać. Oto kolejny przykład: THE LION'S DAUGHTER z St. Louis w stanie Missouri. Nic nie mówiąca nazwa, praktycznie zero skojarzeń po jej usłyszeniu, prawdziwa enigma, której nikt w ciemno by nie wziął. Rzuciłem okiem na info dotyczące zespołu i wydawnictwa i zaciekawiło mnie, że tak naprawdę "A Black Sea" powstało dzięki dwóm grupom muzycznym: rzeczonego THE LION'S DAUGHTER oraz INDIAN BLANKET. Do tego drugiego jeszcze powrócę, a póki co napomknę, że wokalista i gitarzysta Rick Giordano, bębniarz Erik Ramsier oraz basista Scott Fogelbach przynależą do szeroko pojętej sceny black/doom/sludge metalowej. Ich pierwszy pełny album, "Shame On Us All" z 2012 roku, jest określany najczęściej jako "ciężki", "apokaliptyczny" czy "masywny" i mogę w to wierzyć, ale słuchając "A Black Sea" bywały takie momenty, że otwierałem japę szeroko i byłem zwyczajnie zaskoczony dojrzałością, odmiennością i (uwaga!) oryginalnością tych dźwięków. I tu docieramy do wspomnianego INDIAN BLANKET. To grupa muzykantów pochodząca również z St. Louis i parająca się raczej tradycyjnymi formami folku skażonego oczywiście amerykańskimi wpływami bluesa i country, a współpraca THE LION'S DAUGHTER z tym ansamblem miała ograniczać się początkowo do stworzenia jednego wspólnego utworu. Jak podano w info, "niezwykła kreatywność, muzyczna chemia i wsparcie Jim Beama oraz różnych form psychodelików" sprawiły, że płyta powstała wspólnymi siłami. To wyjaśnia dlaczego już w pierwszych dźwiękach otwierającego album "Wolves" pojawiają się banjo, mandolina i smyczki, co w połączeniu z post-metalowo brzmiącymi gitarami i wokalem zmieniającym się z czasem z czystego w black metalowy wrzask daje niezwykły efekt. W następnych kawałkach ta kooperacja dwóch światów muzycznych też jest odczuwalna i co rusz mamy tutaj brzmienia bardziej korzenne, wplecione w apokaliptyczne granie z pogranicza post-metalu, sludge, stoner (początek "Gods Much More Terrible"), black oraz post-black metalu. Na przykład "A Song For the Devil" to taki neo-folk pełną gębą, z gitarą akustyczną, czystym śpiewem, rzewnymi skrzypkami i lekko szantowym klimatem. Po bardziej agresywnym "Swann" taka kompozycja jest pewnym zaskoczeniem, ale wbrew pozorom wpisuje się w klimat całości, choć więcej tutaj pozytywnych wibracji niż w mrocznym, momentami apokaliptycznym poprzedniku. Transowy, w większej części instrumentalny i ubarwiony smyczkami "Timeless Waters" kontynuuje podróż w stronę post-rocka, bazowego sludge'u i swoiście pojmowanego folku. Przeskok do bardziej ekstremalnych dźwięków następuje w kolejnym, nawiązującym mocniej do tradycyjnego black metalu numerze pt. "Sea of Trees", choć bliżej tu Amerykanom do ich ziomków z NACHTMYSTIUM czy WOLVES IN THE THRONE ROOM, aniżeli do norweskiej sceny. Tym bardziej, że w dalszej fazie THE LION'S DAUGHTER posiłkuje się też post-metalowymi brzmieniami w partiach gitary. To na dobrą sprawę chyba jedyny fragment, w którego nagraniu nie uczestniczyli jakoś aktywnie muzycy INDIAN BLANKET i przez to prawdopodobnie najmniej zaskakujący. Wniosek z tego taki, że współpraca powinna trwać dalej ;), bo reszta materiału prezentuje się naprawdę bardzo ciekawie.

ocena:  8/ 10

www.facebook.com/thelionsdaughter


gooddieyoungmusic.com


thelionsdaughter.bandcamp.com


autor: Diovis



<<<---powrót