| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

TIDAL ARMS

"Tidal Arms"

Black Numbers (LP 2013) 

Amerykańskie podziemie kryje w sobie wiele tajemnic, które naprawdę zaciekawiają i nurtują każdego, kto poszukuje nowych nazw, twarzy oraz muzycznych pomysłów. Po TIDAL ARMS nie spodziewałem się czegoś szczególnego, tym bardziej, że debiutancki album "The Sun Exploding" - choć otrzymał sporo entuzjastycznych recenzji - nie napawał jakimś szczególnym optymizmem, gdy miało dojść do konfrontacji z europejską publiką, która nie zawsze zgadza się ze swoimi braćmi zza Oceanu. Tam po prostu gusty są trochę inne i zawsze wychwala się swoich, bo USA uważa się przecież za mekkę wielu odmian ciężkiego grania, choć sami wiecie, że to nie do końca prawda. Death, thrash, sludge metal - i owszem, bo to tam kreowały się te nurty po dziś dzień fascynujące europejskich muzyków, ale też było w wielu przypadkach inspirowanie się vice versa. Z TIDAL ARMS rzecz jest jednak taka, że faktycznie są na wskroś amerykańscy, ale myślę, że znajdą fanów również po tej stronie Atlantyku. Już pierwsze 10 minut zaciekawia, bo nie jest to takie sobie bajdurzenie usilnie starające się podlizać takim czy innym fanom. Pomieszano tutaj stoner metalowy drive, sludge metalowy brud, doom'owe zwolnienia, wściekłość hardcore'a, post-hardcore'owe łamańce, VOIVOD'owskie i TOOL'owskie rozwiązania, post-metalową przestrzenność i rockową swadę, a wszystko to podlano odpowiednią dawką niebanalnych melodii. Oczywiście, znaleźć można na tym materiale nawiązania na przykład do modnych ostatnimi czasy formacji pokroju MASTODON czy THE DILLINGER ESCAPE PLAN (za mastering nowego albumu odpowiadał Alan Douches, który z nimi współpracował), ale ogólnie z ich poszukiwań wykluło się coś odmiennego i intrygującego wieloma zmianami nastrojów, rytmiki i nawet wokale są bardzo zróżnicowane. Nie dam więc powiedzieć o "Tidal Arms", że to rzecz przeciętna i trochę jestem zdziwiony tym, że profil tego zespołu nie znalazł się na portalu Metal Archives, bo mimo wszystko wielu fanów tego gatunku z przyjemnością sięgnie po ten album. Zwłaszcza tych, co lubią ambitniejsze granie, nie do końca oczywiste i zmienne niczym obrazki w kalejdoskopie. Wystarczy wsłuchać się w takie numery, jak błyskotliwy "Gooski's Ladder", szarpany "Jungle of Dust" prześwietny "Molasses", doom'owy instrumentalny "Mad Glacier", pojechany "On the Train" czy świetnie rozwijający się dramaturgicznie "Beach Torture" czy pozostający pod mocnym wpływem rockowej tradycji, ale i przestrzenny "I Am the Owl". A wszystko to powstało w głowach ledwie trzech muzyków: gitarzysty i wokalisty Toma Tierneya, basisty Patricka Southerna oraz perkusisty Francisa Marka. Gitarowe granie ma się jednak dobrze!

ocena:  8,5/ 10

www.tidalarms.com


www.tidalarmsmusic.bandcamp.com


www.facebook.com/tidalarms


www.youtube.com/tidalarms


autor: Diovis



<<<---powrót