| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

VYRE

"The Initial Frontier Pt.1"

Supreme Chaos Records (CD 2013 ) 

Pierwsza część "The Initial Frontier" niemieckiego VYRE nie jest, jak sam tytuł sugeruje, zamkniętą całością. Jeszcze w tym roku ma ukazać się podobno druga odsłona tego koncept albumu opowiadającego historię, jaka gatunkowo wpisuje się w ramy nurtu s-f. Futurystyczna jest też poniekąd cała otoczka zespołu. Wystarczy zerknąć na tytuły utworów, logo, zdjęcia promocyjne czy całkiem udaną okładkę. Nim wszystko to ciałem się stało, czterech muzyków blackmetalowej formacji EIS musiało jednak opuścić jej szeregi i poszukać sobie nowego szyldu, lub też stworzyć własny. Tak oto, komponujący utwory wokalista KG Cypher, gitarzyści Hedrykk oraz Zyan uformowali wraz z klawiszowcem Doc Fraukiem szeregi obecnego VYRE, za którego perkusją zasiadł później Android zastępując Marleka (jakkolwiek jego partie można jednak usłyszeć na płycie). Muzycznie VYRE eksploruje obszary napromieniowanego nieprzesadnie inwazyjnym industrialem black metalu o nieco awangardowych ciągotach. Po zupełnie elektronicznym, cybernetycznie brzmiącym intro "Small Bang Theory" rusza całkiem nieźle wyprodukowany, przestrzenny i melodyjny black, którego industrialna płaszczyzna nie terroryzuje bynajmniej, jak niejednokrotnie ma to miejsce, partii pozostałych instrumentów migocząc sobie zamiast tego w dobrze skorelowany z nimi, wyraźny, choć nie narzucający się sposób. Charakterystyczne dla gatunku, surowe, lecz dobrze zrealizowane, gitarowe riffy uderzają to w podniosły, to w melancholijny, rzadko kiedy jednak w siarczyście-agresywny ton, przechodząc czasem w adekwatnie podbite perkusją, technicznie kostkowane przyspieszenia ("Fragile Equilibrium") lub też zupełne zwolnienia, w których delikatne, melodyjne leady kreują silnie kontrastujący z tym wszystkim klimat ("Coil of Pipes"). Na pewno słychać tu zarówno blackmetalową epickość projektów IHSAHNA, ARCTURUS czy np. BORKNAGAR, jak i industrialno-gitarowe dialogi tożsame z poczynaniami naszego polskiego HATE. Zaczyna się naprawdę dobrze. Wspomniana introdukcja wprowadza w zupełnie kosmiczny świat, a ruszający tuż po niej blackmetalowy galop tytułowego utworu emituje na wszelkie strony świata aurę mrocznego majestatu. Nawet gdy temat powraca pod koniec w o wiele bardziej umiarkowanym tempie i w towarzystwie jakby bardziej tradycyjnych klawiszy czy melodyjnej solówki, chce się żyć. Taki nastrój utrzymuje się jeszcze podczas słuchania silniej skontrastowanego pod względem tempa, rzeczonego "Fragile Equilibrium", w którym techniczna brutalność przeplata się z mizantropijnie blackową nostalgią, a rockowe solówki sąsiadują z pianinowo-wiolonczelowymi subtelnościami. W dalszej części płyty utwory zlewają się już powoli w jednostajną całość, a podniecenie wynikające ze słuchania poprzednich zdecydowanie opada. Szkoda, że tak się dzieje, bo te pierwsze numery reprezentują naprawdę wysoki poziom i może to właśnie tutaj pies jest pogrzebany. Może VYRE mówi w nich tyle, że później pozostaje już niewiele do dodania, a opowieść musi kontynuować niejako na siłę? Tak czy siak zespół niepotrzebnie porywa się na starcie na dwupłytową, konceptualną kobyłę, bo utrzymać uwagi słuchacza niestety nie potrafi i opierając ewidentną większość materiału na bliźniaczo niemal podobnych muzycznych wartościach merytorycznych przynosi album po prostu nierówny.

ocena:  6/ 10

www.facebook.com/vyred


www.vyre.de


www.metal-archives.com/bands/Vyre/3540372319


www.scrmetal.de


autor: Kępol



<<<---powrót