| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

LIFELESS

"Beyond the Threshold of Death"

Ibex Moon Records (CD 2010) 

Jakie ciekawe death metalowe z Niemiec jesteśmy w stanie wymienić na "dzień dobry"? MORGOTH, ATROCITY (przynajmniej część ich twórczości...), FLESHCRAWL, NECROPHAGIST, OBSCENITY... Może jeszcze kilka tych odrobinę mniej znaczących. Mało jak na tak potężny muzycznie i metalowo kraj, prawda? Istnieje cień szansy, że dzięki Johnowi McEntee z INCANTATION oraz jego Ibex Moon Records wyrośnie następca tych nielicznych wartościowych kapel z niemieckich landów. Oto bowiem mamy LIFELESS i ich debiutancki album "Beyond the Threshold of Death". Muzycy to młodzi, ale zapatrzeni w dokonania tradycjonalistów, którzy dali podwaliny całemu death metalowemu ruchowi niemalże dwie dekady temu. Na pewno odezwą się głosy, że na pewno brzmią jak coś konkretnego z przeszłości, jednak w moim przekonaniu brzmi to na tyle szczerze i przekonująco, że poruszy serca tych, co poszukują tego oldskulowego ducha w setkach obecnie wydawanych, a często po prostu syntetycznych produkcjach serwowanych nam praktycznie każdego dnia. Tradycyjne, mroczne intro poprzedza jednoznacznie zatytułowany numer "Entombed In Unknown Graves", w którym pobrzmiewają echa pierwszych szwedzkich produkcji z samiutkiego początku lat 90-ych i tak jest też dalej, do samiutkiego końca. LIFELESS trzyma się pewnych standardów, ale wdzięcznie odpłaca się tym, że robi to po swojemu, bez silenia się na tworzenie kopii pierwszych nagrań CARNAGE, ENTOMBED, UNLEASHED, DISMEMBER, GRAVE czy im podobnych. W ramach każdego utworu sporo się dzieje. Nie ma tak częstej w przypadku piewców stareńkiego Metalu Śmierci wtórności, monotonności i przewidywalności, kawałki zawierają odpowiednią dozę surowego brzmienia i specyficznej melodyjności oraz ten charakterystyczny ciąg do przodu. Podoba mi się na tym krążku, że Niemcy nie szczędzą drobnych, acz istotnych ozdobników: a to jakiegoś akustycznego wtrętu, a to prawie doom'owego zwolnienia, a to opętanych wokali. A na koniec zaserwowali - jakby na przekór oczekiwaniom - własną wersję "Casket Garden" DISMEMBER. Bo swego czasu był to utwór, który przyciągnął do death metalu niekoniecznie tylko fanów death metalu, a LIFELESS niekoniecznie jest zainteresowany, by ich muzyki słuchali ci, którzy dają się omamić kiczowatym wykonawcom z okładek dużych magazynów metalowych.

ocena:  8/ 10

www.myspace.com/lifelessdeathmetal


www.ibexmoonrecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót