| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BEHEMOTH

?The Satanist?

Nuclear Blast Records & Mystic Production (CD 2014) 

Do napisania recenzji najnowszego albumu BEHEMOTH zasiadłem w chwili gdy cały kurz związany z jego premierą dawno już opadł i gdy napisano na jego temat praktycznie, lub też prawie wszystko. Od kilkunastu już lat obserwuję sobie jednak zgiełk związany z szerzej rozumianą karierą pomorskiej formacji, czemu z mojej strony towarzyszy duma, satysfakcja, rozczarowanie, irytacja i rozbawienie i dość w tym miejscu powiedzieć, że to nie autorzy ?Zos Kia Cultus (Here And Beyond)? rozpalają w mym sercu trzy ostatnie uczucia. Polacy to zakompleksiony jednak naród. Każdy zespół z potencjałem jest dobry, do czasu gdy jego muzycy zaczną utrzymywać się z grania. Wówczas do akcji wkracza zwykła zazdrość, złośliwość i przekora. Rzuca się podziemnymi nazwami, które rzekomo bardziej zasługują na uwagę metalowej braci. Wyciąga się brudy życia osobistego członków takiego kolektywu, gdyż nagle staje się jasne, że Black Metal Super Hero w corpse paincie nie jest Władcą Ciemności, tylko zwykłym człowiekiem z własnymi problemami, życiem personalnym, rodzinnym i potrzebami, jakim należy sprostać. Mimo, iż śmiało mogę określić siebie miłośnikiem BEHEMOTH nie obieram jednak wobec grupy postawy bezkrytycznej. Podczas słuchania i recenzowania poprzedniej ich płyty nie opuszczało mnie uczucie, że coś hamuje ewolucję najlepszych pomysłów aranżacyjnych, na jakie wykuwając ?Evangelion? Adam Darski wpadł i oprócz fenomenalnych utworów (?Shemhamforash?, ?Transmigrating Beyond Realms of Amenti?, ?Lucifer?) były i zdecydowanie słabsze, w których dostaliśmy Behcia dokładnie takiego, jakiego znając wcześniejsze dokonania mogliśmy się spodziewać. Jak według mnie powinna brzmieć zatem płyta, na której nie mielibyśmy do czynienia z być może domniemaną przeze mnie supresją kreatywności? Dokładnie tak jak ?The Satanist?! Nie bez przyczyny wcześniej rzuciłem tytułem wydawnictwa będącego dostawcą do koncertowej setlisty grupy nieodzownego chyba dla niej hymnu ?As Above So Below?, gdyż według mnie ?The Satanist? jest najlepszą jej płytą od czasów ?Zos Kia Cultus? właśnie! Gdy tylko usłyszałem promujący i od pierwszych sekund kontaktu z netem uzupełniony teledyskiem ?Blow Your Trumpets Gabriel? przeczuwałem, że tym razem dostanę od Nergala i jego ekipy to, co z mistrzowską precyzją i wirtuozerią zagra na strunach mojego gustu. Ludzie czepiali się wtedy czego popadnie: utwór nie taki, zerżnięty od innych image, jakaś tam ciągnąca się od lat prawidłowość w sposobie budowania otoczki, itp., itd. Jasne, że to co robi BEHEMOTH nie jest pozbawione wpływów. Świnki, przykładowo, mieliśmy wcześniej u MAYHEM, SHADOWS LAND i innych blackmetalowych kapel. BEHEMOTH nie jest też pierwszym zespołem przywdziewającym maski, ale sposób ujednolicenia przekazu tekstowego, muzyki i obrazu w ?Blow Your Trumpets Gabriel? jest po prostu zachwycający. Gdy okaleczony aniołek dmie tę swoją trąbę rzeczywiście słychać instrument dęty w warstwie muzycznej, która ma ręce, nogi, rogi i łeb. Muzyka uświadczona przeze mnie na ?The Satanist? ma charakter filmowy i taki też rozmach i nie mam tu na myśli trąb we wspomnianym utworze czy też tytułowym, a raczej fakt, że podczas słuchania ?opowieść? wyraźnie się rozwija. Dobrze, że nikt nie dorabiał do tej płyty filozofii wielkiego konceptu, bo w większości współczesnych przypadków jest to zjawisko tak naciągane i naiwne, jak tylko może być, choć jest to jeden z tych krążków, w przypadku których mamy do czynienia nie tylko z tekstową, ale i instrumentalną narracją. Stylistycznie BEHEMOTH wraca do czysto blackmetalowych początków swojego grania, ale tylko pozornie. ?Messe Noire? ma w dużej mierze avant czy post blackowy posmak i pod bardzo wieloma względami pasowałby na któryś z ostatnich albumów MOROWE, VOID czy DEATHSPELL OMEGA, podobne rozwiązania słuchać też w utworze tytułowym. Również w nim, gromkim echem odzywają się jednak popularne ostatnio w pewnym stopniu wpływy black?n?rollowe. Dla nikogo nie jest już w tym momencie nowością, że często odzywają się tu heavymetalowe czy wręcz hard rockowe solówki (?Messe Noire?, ?The Satanist?), ani to, że w genialnym ?In the Absence ov Light? słuchacz może się podszkolić ze znajomości twórczości Witolda Gombrowicza. Wszyscy też wiemy, że realizatorski tandem Wiesławscy - Bergstrand (nagrania w Hertzu) - Hyde (miks) - Jansen (mastering) wypracował na tym krążku zjawiskowe wręcz brzmienie, jawnie odwołujące się do prapoczątków BEHEMOTH ze ?Sventevithem? na czele, lecz nie trącące oczywiście w przesadnym stopniu mało zawodową robocizną. Saksofonowe improwizacje w ?In the Absence ov Light?, brutalna, kojarząca mi się wręcz z AZARATH, soniczna rzeź w ?Furor Divinus? lub pulsująca chwytliwością żywiołowość ?Ora Pro Nobis Lucifer? sprawiają, że zbliżając się z każdą cyferką do wielkiego finału w postaci ?O Father O Satan O Sun? rozkoszuję się każdą z nich. Chociaż nie? to nie aranżacyjne pomysły o tym przesądzają. Każdy z tych kawałków jest po prostu niesamowity, doskonale skomponowany, świetnie przemyślany i beznapinkowo odegrany. Krąży opinia, że BEHEMOTH gra muzykę dla małolatów i doprawdy nie przestaje zastanawiać mnie jaki związek między brakiem dojrzałości a wykonywaniem muzyki o z definicji już przecież przerysowanym przekazie czy otoczce mógłbym dostrzec. Zakończę więc z lekkim przymrużeniem oka: Skoro człowiek jest tak młody, na ile się czuje, a weryfikacja wciskanego mu systemu wartości jest przejawem dziecinady to ja, 30-letni ?stary koń? nie zamierzam ani dojrzeć, ani się nawrócić i w nawiązaniu do tytułu niniejszym deklaruję, że jestem ?Satanistą?!
 

ocena:  10/ 10

behemoth.pl


www.behemoth.pl/site/


www.facebook.com/behemoth


www.metal-archives.com/bands/Behemoth/263


www.nuclearblast.de/de/


www.mystic.pl


autor: Kępol



<<<---powrót