| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BLACKFINGER

?Blackfinger?

The Church Within Records (CD 2014) 

Najbardziej zagorzali fani, którzy nie zwalniają ręki z pulsu kariery Erica Wagnera po odejściu ze sławetnego TROUBLE, wiedzą znając życie o BLACKFINGER i będąc od dłuższego już czasu w posiadaniu tytułowego debiutu założonego przezeń zespołu mają pojęcie o tym z czym go jedli i z czym jeść się go powinno. Wiernym maniakom rzadko kiedy potrzeba jednak wiele by zainteresowało ich cokolwiek, pod czym podpis złożył idol, a odpowiedź na najbardziej standardowe z najbardziej oczywistych w tym momencie pytań ma charakter pozytywny. Nawet jeśli muzyka grupy TROUBLE i persona byłego jej wokalisty są komuś całkowicie obce, a lubi posłuchać on (lub ona) muzyki z pogranicza hard rocka i heavy/doom metalu w starym, szlachetnym wydaniu, to warto po ?Blackfinger? wyciągnąć prawicę. Eric opuścił TROUBLE w 2008 roku, mogąc wybrać wówczas jedną z dwóch alternatyw rozwoju. Pierwsza to oczywiście kontynuowanie tej stylistycznej ścieżki, jaką autorzy ?Psalm 9? kroczyli pod tamtym szyldem, lecz zamiast tego wybrał on opcję numer dwa serwując słuchaczom bardziej, że tak napiszę, sprywatyzowaną wizję grania. BLACKFINGER nie jest jednak jego solowym przedsięwzięciem. Przypadki Blaze?a Bayley, Iana Gillana czy Bruce?a Dickinsona, z których każdy zakończył w ostatnich latach stricte solową karierę muzyczną, wiele mówią o rentowności prowadzenia takich szyldów w dzisiejszym świecie, a Eric Wagner nie może się przecież poszczycić połową rozpoznawalności wspomnianych panów. Może to więc i lepiej, że skrzyknąwszy Rico Bianchiego i Douga Hakesa na gitary, Larry?ego Piatza na perkusję i Bena Smitha na bas zadeklarował w pełni zespołowy charakter funkcjonowania BLACKFINGER. Inną sprawą jest, że tradycyjnego, post sabbathowskiego doomu nikt nie dostanie na tej płycie pod dostatkiem, co komunikuje już otwierający ?I Am Jon?. Wysunięcie rockowej ballady na czoło całej płyty nie jest standardem nawet dziś. Osobiście lubię tego typu eksperymenty, ale wielu złapie się pewnie za głowę. Druga strona medalu jest jednak taka, że od samego początku BLACKFINGER nie pozostawia żadnych wątpliwości co do poziomu oferowanych przez siebie numerów. ?I Am Jon? to kawał natchnionego, wrażliwego, rockowego grania, co pięknie potwierdza się w otulonym smyczkowymi partiami ?As Long As I?m With You?. Oba numery można skojarzyć z tymi najbardziej balladowymi momentami w utworach GUNS N? ROSES czy spokrewnionych z nim szyldów jak DUFF MCKAGAN?S LOADED, przy założeniu jednak, że brzmią one tak, jakby ktoś zaprzągł takie starorockowe wzorce w służbie całkiem depresyjnego grania. Nie wiem czy dobrze odgaduję intencje autorów tej płyty, ale nawet teoretycznie energiczne, hard rockowe kawałki jak ?Here Comes the Rain? czy singlowy ?All the Leaves Are Brown? uginają się pod ciężarem apatycznego ładunku emocjonalnego. Może to kwestia względnie niskiego stroju gitar, a może takim albumem ?Blackfinger? miał już po prostu być. Riffy w ?Yellowwood?, ?Till Death Do Us Part? czy refren ?Why God? rzeczywiście mają jeśli nie doomowy, to chociaż stonerowy posmak, są jednak niczym pojedyncze jaskółki krążące nad odzianymi w ciepłe czapki głowami. Doomowość tej płyty ma więc charakter bardzo niedosłowny, co mnie jak najbardziej przekonuje i kupuje, zwłaszcza gdy ktoś prezentuje coś takiego właśnie tak jak BLACKFINGER. No bo weźmy taki ?For One More Day?. Przecież to istna wariacja na temat wielu rozpoznawalnych fragmentów takich krążków PINK FLOYD jak ?The Dark Side of the Moon? czy ?Animals?, gdzie nawet melodeklamacyjne skłonności Watersa zostają przez Wagnera zręcznie podrobione i z premedytacją znając życie wykorzystane, co nie zmienia faktu, że smakuje przewybornie. Można zaryzykować stwierdzenie, że debiutancki album tego projektu broni się na współczesnej hard rockowej scenie wyjątkowym potraktowaniem tematu, a ja ze swojej strony polecam go nie tylko tym, którzy przy dobrze skrojonym rock?n?rollu lubią głową pomachać, ale i również tym, a może i przede wszystkim tym, którzy w tego typu muzyce szukają po prostu duszy. SHOTGUN REVOLUTION, KATATONIA, BLACK LABEL SOCIETY - jeśli czyimś zdaniem nic nie łączy tych szyldów, to czas posłuchać BLACKFINGER.
 

ocena:  8/ 10

www.facebook.com/blackfingermusic?ref=br_tf


myspace.com/blackfingereric


blackfinger.net/


www.doom-dealer.de


autor: Kępol



<<<---powrót