| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

LLVME

"Fogeira de Suenos"

My Kingdom Music (CD 2010) 

Wciąż i wciąż pojawiają się na tym świecie zespoły, które potrafią czymś zaskoczyć. Czymś pozytywnym, ale i negatywnym również. Z pozoru wszystko wymyślono, podczas gdy pewne określone znaki mówią, że tak nie jest, ale ma to jak ten przysłowiowy kij - dwa końce. Debiutancki album hiszpańskiego LLVME jest tego przykładem. Wydawać by się mogło, że mieszanina elementów pagan/black metalu, doom metalu i celtycko-iberyjskiego folku to nic nowego, a jednak coś jest na rzeczy, gdy słucha się "Fogeira de Suenos". Muzycy pochodzący z Salamanki nabierali wcześniej doświadczenia grając inne dźwięki w CHAOTIC HOPE (black) i K-OS (thrash), a od lat trzech, już pod nowym szyldem, mogą sprawdzić się w kolejnym tworze. Ale tu niestety zaczynają się "schody", bo LLVME utkwiło gdzieś w pętli czasu i tak krążą niczym ten wróbelek w dowcipie o słoniu, który prosił ptaszka, by przeleciał go, aż w końcu, po którymś razie, wetknął sobie trąbę w dupę i w ten sposób osiągnął wieczny orgazm ;) Otóż hiszpańska ekipa zwyczajnie stanęła w miejscu gdzieś w przeszłości i łupie dość archaicznie brzmiący doom/death metal z pewnymi akcentami bliższymi klimatowi osiąganemu przez Rumunów z NEGURA BUNGET (np. gitarowe smaczki i klawiszowe tła), topornie brzmiącymi, black metalowymi przyśpieszeniami (chroniczna wada wielu hiszpańskich kapel z tego kręgu), niskim growlem i groteskowymi skrzekami. W paru momentach muzę ożywiają swojsko brzmiące skrzypki i szkockie dudy. Trochę to jednak naciągane i sztuczne, chociaż dla kogoś przyzwyczajonego wyłącznie do tego, że takie instrumentarium jest wykorzystywane przez te wszystkie bardzo reklamowane kapele folk metalowe zda się to odkrywcze i nowatorskie. Niestety, na dobrych pomysłach cała dobroć na tym krążku się kończy, bo o ile LLVME byłoby zauważone w czasach, gdy rajcowaliśmy się w naszym kraju SIRRAH, SACRIVERSUM, NEOLITH czy STONEHENGE, to teraz to jedynie staroświecki wytwór, który nie przetrwa próby czasu. Chociaż dla paru fragmentów warto się zapoznać z tym albumem, a już taki klimatyczny numer jak "Vaqueirada" z czystymi wokalizami w stylu Brendana Perry (ex-DEAD CAN DANCE) to prawdziwy majstersztyk. I jeszcze jedna uwaga - wszystkie teksty są napisane w lokalnym narzeczu. Ale to dostrzegą już wyłącznie iberyści. O ile nie przerazi ich ten "niedźwiedź" na wokalu...

ocena:  5/ 10

www.myspace.com/llvmedoom


www.mykingdommusic.net


autor: Diovis



<<<---powrót