| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CYNIC

?Kindly Bent To Free Us?

Season Of Mist Records (CD 2014) 

CYNIC - jeden z najważniejszych i najlepszych progmetalowych aktów we wszechświecie dotyka ziemi z egzemplarzem nowej płyty w darze. Płyty, na którą wszyscy czekaliśmy od czasów kapitalnego ?Traced In Air? z 2008 roku. Jedną wiosnę wcześniej, na ówczesnej edycji czeskiego Brutal Assault Open Air Festival, na której i ekipa Paula Masvidala i ja, choć rzecz jasna w innym charakterze, mieliśmy przyjemność gościć można było usłyszeć głosy zniesmaczenia, że ?to już nie to samo co kiedyś?, że ?dziwnie? i w ogóle ?nie trv? [śmiech]. Epka ?Re-Traced? z akustycznymi (choć nie tylko) aranżacjami kawałków ze wspomnianej wcześniej, reunionowej płyty nie była aż takim skokiem w bok jak mogłoby się wcześniej wydawać. ?Wheels Within Wheels?, czyli jedyny premierowy pochodzący z niej kawałek, okazał się być najcenniejszą podpowiedzią w kwestii kierunku, jaki zespół obrać miał kilka lat później. Wydając w 2011r. osnutą folkowymi wokalizami jakby ze świata DEAD CAN DANCE, ?Carbon-based Anatomy? CYNIC potwierdził, że wciąż ma pomysły na epki i wcale nie trzeba być jakoś wyjątkowo uważnym słuchaczem by odnotować, że Paul Masvidal - przynajmniej na jakiś czas - rozstał się z growlingiem, a muzykę CYNIC coraz częściej polecić będzie można miłośnikom np. PORCUPINE TREE czy obecnej ANATHEMY. Starzy fani, którzy nie wyobrażają sobie CYNIC w innym wydaniu niż to z genialnego i epokowego oczywiście ?Focus? tracą słuchając ?Kindly Bent To Free Us? resztki wątłej nadziei na to, że kiedyś znów będzie pod tym szyldem po staremu. Ciężko wyobrazić mi sobie konserwatywnego odbiorcę zespołu, w którego muzyce gitara podąża za perkusyjnymi uderzeniami wierniej niż bas, a czysty wokal i tak w lwiej części (jeśli nie w większości) idzie z vocodera, ale niech już komuś będzie, że odchodzą od jakiejś tam obranej przed laty strategii. Gdy jeden traci, ktoś inny się bogaci i wybaczcie mi gdy przeczytacie, że nowa płyta CYNIC jest jednym z najjaśniejszych punktów mojej obecnej rzeczywistości. W składzie zespołu nie ma już nikogo z EXIVIOUS, lecz możemy za to znów usłyszeć Seana Malone, którego bas/stick R. Walt Vincent uwypuklił podczas miksu w pierwszoplanowy niemalże instrument. Maor Appelbaum (SEPULTURA, CATHEDRAL) zajął ostatnie stanowisko realizatorskie czyniąc brzmienie tej płyty? ciepłym. Nie znajduję lepszego określenia i mimo, że na ?Kindly Bent To Free Us? odkryjecie masę mroku i nostalgii, szczera i często bardzo pozytywna wrażliwość prześwituje na tym krążku przez partie wszystkich instrumentów, każde (w ten czy inny sposób) wyśpiewane przez Masvidala słowo czy uderzenie perkusji Seana Reinerta - prawdziwego mistrza świata w lekkim jak piórko przechodzeniu z rządzących się żelaznymi prawami, math metalowych podziałów w zupełnie wyluzowane, jazzowe chillouty. Wczujcie się w sposób, w jaki rozedrgana schizofrenia tytułowego utworu rozpływa się w niespiesznie sączonych do ucha subtelnościach. ?The Lion?s Roar? niesie w sobie hard rockową wręcz energię, co udzieliło się chyba reszcie numerów z ?Kindly Bent To Free Us?, bo mimo odlotu w zupełnie kosmiczne rejony aranżacyjne krążek brzmi jakoś tak? rasowo. Przez chwilę przyszło mi na myśl by posłużyć się określeniem ?współcześni, progresywni THE BEATLES? i chyba jednak je zaryzykuję, bo najnowsza rzecz CYNIC to jedna z tych płyt, których piękna nie oddadzą etykietki. Mnie też się to nie uda. Choćbym pisał nie wiadomo co o ?Gitanjali? zabrzmi niczym banał w zestawieniu z materiałem dźwiękowym tego numeru, stąd poprzestanę może na tym, że z kapelami potrafiącymi z aż taką precyzją, mocą, inteligencją i wdziękiem uderzać w struny melancholii w ośrodkach percepcyjnych mojego mózgu, serca, duszy, czy jeśli wolicie psyche, nie mam przyjemności na tzw. porządku dziennym. A co pan powie panie Przemku o ?Holy Fallout?? Ano, w zwolnieniu tego utworu bas Malone?a wykrawa w powietrzu takie freski, że gdybym tylko mógł, chciałbym go powąchać, polizać, dotknąć by nie zapomnieć choćby najdrobniejszego niuansu. Teksty na tej płycie to poezja, jakiej nie powstydziłby się Charles Bukowski, choć nie da się nie zauważyć swoistej futurystyczno-naukowej otoczki, nie burzącej jednak pragmatycznej, że tak napiszę, ich interpretacji. Nawet dostarczony tu jako bonus ?Earth Is My Witness? jest perełką perełek, a co dopiero programowe cięcia! Kolejny genialny album CYNIC, do którego poziomu doskoczyć będą teraz próbowali wszyscy progresywni czarodzieje, nawet jeśli któremuś z nich będzie się wydawać że ma inne aspiracje. Większość poniesie fiasko.
 

ocena:  10/ 10

cyniconline.com/


www.facebook.com/CynicOnline


myspace.com/cyniconline


www.metal-archives.com/bands/Cynic/91


www.season-of-mist.com


autor: Kępol



<<<---powrót