| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DEMON EYE

"Leave the Light"

Soulseller Records (CD 2014) 

Młodziutki, bo powstały w 2012 roku, amerykański twór DEMON EYE zdążył póki co odcisnąć swoje logo na dwóch albumach. Wydana w roku ubiegłym, sześcioutworowa epka "Shades of Black" była wyraźną zapowiedzią długogrającego "Leave the Light". Nie dość, że znalazły się na niej te same utwory, co na ostatnim wspomnianym tytule, do których zespół dorzucił później kilka dodatkowych by wysmażyć z tego krążek z prawdziwego zdarzenia, to jeszcze zarówno tamten, jak i ten materiał uwieczniono w Seriously Adequate Studio, podczas gdy dalsze etapy ich realizacji odbyły się w wyżej wspomnianej miejscówce oraz w Verdant Studio. Możliwe, że chodzi tu o jedną i tę samą sesję, ale z fusów nie zamierzam wróżyć. Pewne jest natomiast, że nagrań "Leave the Light" doglądał Alex Maiolo, dzieląc się miksowo-masteringowymi obowiązkami z Petem Weissem i nie wspominam o tych panach dla samego faktu, lecz tak właściwie dlatego, że sprawnie wywiązali się oni z powierzonych im zadań. Inspiracje DEMON EYE mają swój początek w krainie klasycznego heavy/doom metalu, gdzie najważniejszą nazwą jest niewątpliwie BLACK SABBATH, choć równie dobrze można tu napisać, że grupa płynie niesiona współczesnym vintage occult rockowym nurtem i nawet jeśli można ich równie dobrze zaklasyfikować jako zespół heavymetalowy, zdecydowanie wymieniłbym ich nazwę zaraz obok CHRISTIAN MISTRESS, CASTLE, DEVIL, BLOOD CEREMONY i innych tego typu. Niczym oryginalnym zasadniczo się nie wyróżniają, nie odstają od reszty pod względem jakichś szczególnych umiejętności, wokalista - choć śpiewa bez większych zarzutów - mógłby posługiwać się nieco mocniejszym głosem, ale i tak ich lubię, a nawet bardzo. Oni po prostu potrafią robić to, za co się biorą. Nie mam co do tego wątpliwości gdy słucham tych bardziej dynamicznych nagrań, jak choćby "Hecate", "Secret Sect" czy "Adversary", w których hard rockowe, nasączone bluesem smakowitości serwowane są na zmianę z mocarnie kostkowanymi, heavymetalowymi riffami. Nie waham się również tego stwierdzić gdy `Oko Demona` otwiera się na nieco bardziej klimatyczną stronę takiej muzyki. Smyczki w leniwie stonerowym z początku "Fires of Abalam" tworzą uroczo prowincjonalny - lecz w pozytywnym akurat wydźwięku - nastrój i ta blisko związana z retro occultowym kierunkiem ludowość roztacza też gęstą aurę nad innymi kawałkami z tego krążka, jak choćby "Devil Knows the Truth" z nieco psychodelicznym zwolnieniem pod koniec czy "Edge of a Knife" z akustycznymi akordami w zwrotkach. Wiele fragmentów tej płyty wchodzi do głowy już od pierwszego przesłuchania i jakoś tak ciężko ich się później stamtąd pozbyć, choć trudno mi zakładać, że komuś mogłoby w ogóle na czymś takim zależeć. Czemu? Wystarczy sprawdzić jak kapitalnie operują oni gitarowymi riffami w "The Banishing", w którym wyraźnie zarysowany, hard rockowy riff nie narusza wcale misternie utkanej pajęczyny zahaczających wręcz o progresyw lat 70., gitarowych subtelności.
 

ocena:  7,5/ 10

demoneye.bandcamp.com


www.facebook.com/demoneyenc/info


www.youtube.com/user/DemonEyeNC


www.soulsellerrecords.com


autor: Kępol



<<<---powrót