| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

EA

?A Ettila?

Solitude Productions & DarkZone Productions (CD 2014) 

Najnowszy, piąty już album enigmatycznej formacji EA mógłbym skwitować właściwie jednym tylko słowem i kwestią byłoby jedynie to, jakie określenie byłoby najbardziej właściwe. O ile czytając moją recenzję ich poprzedniego krążka, zatytułowanego po prostu ?Ea? można by wysnuć wniosek, że jest to rzecz jak najbardziej ciekawa, ale bez doświadczenia nausznie chociaż jednego z wcześniejszych albumów trudno jest się przekonać, że to faktycznie jeden z najlepszych zespołów w historii epickiego funeral doom metalu, o ile nie całego nurtu doom metalowego. Jeśli ktoś pokusi się o poznawanie tego bandu od końca, czyli od ?A Ettila?, też nie pożałuje. EA to ten typ wykonawcy, który trzyma się pewnej linii i pewnej drogi, a jednocześnie cały czas stara się rozwijać i uprogresywniać swoje pomysły. Czerpiąc z doom czy funeral doom metalowego dziedzictwa i szeroko pojętej muzyki poważnej, symfonicznej czy nawet filmowej stworzyli coś własnego i fascynującego swym monumentalnym klimatem i tym, że na kilku ledwie wątkach umieją z takim rozmachem stworzyć niezwykłą, nieziemską wręcz opowieść. EA jest oryginalna pod wieloma względami. Teksty opierają na starożytnych manuskryptach i trzymają się w tym przekazie wymarłych już języków, utwory (na dwóch ostatnich albumach jest to tylko jedna bardzo długa kompozycja!) budowane są swoiście i nie wedle schematu wielu im podobnych kawałków, aranż jest robiony w oparciu o bardziej klasyczne struktury muzyki symfonicznej, a wokal jest jednym z instrumentów wraz z chórami, które są niczym lamentacje dla żałobnych utworów muzyki klasycznej (vide ?Requiem? Wolfganga Amadeusza Mozarta). Nowy album, ?A Ettila?, nie odbiega od tego standardu i ponownie nastroje zmieniają się płynnie i amorficznie, ciężkie riffy uzupełniają potężne, orkiestralne klawisze oraz melodyjne i łkające solówki gitarowe różne akustyczne i ambientowe wstawki pojawiają się w różnych momentach, dramaturgia zmienia się co rusz, pewne wątki wracają w nieco innej postaci, długie instrumentalne pasaże pozwalają dopisywać sobie pewne wyimaginowane scenariusze, a i graficzna, dość skromna oprawa albumu (tak jak i pozostałych) też odgrywa swoją rolę w kreowaniu tej enigmy, bowiem nikt tak na dobrą sprawę nie wie kto stoi za EA, a muzycy dbają o swoją prywatność jak chyba nikt w historii całej muzyki współczesnej. Przekłada się to w jakimś tam stopniu na odbiór samej muzyki, ale jeśli wsłuchać się uważnie w cały koncept dźwiękowy tej formacji, to wiadomo, że grają w tej samej lidze, co najlepsi. Słowo ARCYDZIEŁO pasuje więc jak ulał do ?A Ettila? i gwarantuję, że jeśli ta płyta komuś podejdzie i nie będzie w stanie się od niej uwolnić, to pozostałe pozycje koniecznie powinien poznać i basta! Aha, nie podałem w tej recenzji żadnej innej nazwy niż EA? No to podam jedną: EA! ;-)
 

ocena:  10/ 10

solitude-prod.com


autor: Diovis



<<<---powrót