| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MESHUGGAH

"Alive"

Nuclear Blast Records (CD 2010) 

W przypadku grupy MESHUGGAH trzeba złapać tak zwanego "bakcyla". Ja przez ostatnie ich dokonania przekopywałem się naprawdę długo. Bo choć nie od razu zaczęły do mnie trafiać, to jednak brzmiały na tyle intrygująco, że zapomnieć o nich nie sposób. Spotkałem się z opiniami, jakoby ich dźwiękowy dorobek pozbawiony był emocjonalnego pierwiastka. Ot, taka sobie, metalowa matematyka, techniczna sztuka dla sztuki, nie mająca nic wspólnego z prawdziwą muzyką, która przecież z serca, a nie spod linijki winna pochodzić. Druga, ta bardziej pochlebna, strona medalu wygląda tak, że MESHUGGAH to tacy metalowi wirtuozi potrafiący swe instrumenty zaczarować tak, jakby żadne, najmniejsze nawet błędy wykonawcze, najmniejsze przejawy warsztatowego niedomagania ich muzyki się nie imały. No bo jeśli taki powiedzmy Mike Portnoy wydzwania zaraz po premierze "Catch 33" do ekipy Thordendala, by nagrania najświeższego arcydzieła im pogratulować, to... hmm... coś w tym musi być. Ja myślę jednak, że istnieje jeszcze trzecie, jak dla mnie najbardziej wiarygodne rozwiązanie tej zagadki. Co byście powiedzieli na to, że MESHUGGAH stworzyli zupełnie nową odmianę metalu? Oczywiście można szukać wcześniejszych, chronologicznie, przykładów technicznego grania. Debiutów kapel, które sprawiły, że metalem zaczęli interesować się również ludzie niejako spoza grona metalowych maniaków. Śmiem jednak twierdzić, że przed MESHUGGAH tak kompozycyjnie zimnej, rytmicznie oraz melodycznie odhumanizowanej muzyki nie grał nikt. A przynajmniej nikt mnie znany. Jaka jest najnowsza koncertówka formacji? Taka, jak być powinna. Perfekcyjna w warstwie brzmieniowo - wykonawczej, przemyślana tak, by człowiek z jej słuchania czerpał prawdziwą przyjemność. Na otwarcie dostajemy "Perpetual Black Second" z albumu "Nothing", z którego, jak się można było spodziewać, posypały się tak cudownie przytłaczające wałeczki, jak choćby "Rational Gaze" czy "Stengah". Cyber klimatu dopełniły utwory z "Chaosphere", jak choćby "New Millenium Cyanide Christ", czy "The Mouth Licking What You've Bleed". Jak już wspomniałem, dobór numerów nie był przypadkowy, bo z najnowszej "Obzen" popłynęły numery reprezentujące "tę szybszą" stronę ich twórczości, jak "Pravus", "Combustion", czy absolutnie genialny, efektownie zostawiony na koniec "Bleed". Trochę szkoda, że zupełnie pominięto materiał ze wspomnianego "Catch 33", ale wykorzystując jakieś pojedyncze kawałki z tej płyty panowie zachowaliby się trochę tak, jakby zagrali wybrane fragmenty jakiejś jednej, dłuższej kompozycji. Zastanawia również zupełny brak jakiejkolwiek reprezentacji dość udanego jak dla mnie debiutu. Taki symboliczny "Internal Evidence" na pewno nie zaszkodziłby powyższemu wydawnictwu. Zamiast tego mamy "Humiliative" z epki "None". Nie wiem, na ile "Alive" był poprawiany w studio. Nie mam niestety pojęcia, jak zespół brzmi na żywo. Wiem natomiast na pewno, że Szwedzi, dali kolejny, niezbity dowód swojej wielkości. "Inhuman Cyber Metal"? Nie mam nic przeciwko.

ocena:  9/ 10

www.meshuggah.net


www.myspace.com/meshuggah


www.nuclearblast.de


autor: Kępol



<<<---powrót