| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

LEASH EYE

?Hard Truckin? Rock?

Metal Mind Productions (CD 2013) 

Logicznie rzecz biorąc, po albumach ?V.I.N.I.? i ?V.I.D.I.? powinno nastąpić ?V.I.C.I.?. Ale parafrazując ten ciąg słów składających się na starorzymskie, a aktualne po dziś dzień powiedzenie, LEASH EYE jeszcze nie zwyciężyło, bo wciąż są w drodze, wciąż szukają przygód i tym razem, podążając wielką ciężarówą z okładki, ruszają w kolejną podróż po bezdrożach Ameryki. Tak to sobie już upodobali panowie Sebb, Opath, Voltan, Marecki i Konar, że tak im się tęskni do tamtego regionu świata i taką też muzę zapodają w iście zawodowy sposób, dzięki czemu już dawno powinni objeżdżać Stany Zjednoczone Ameryki z koncertami, ale niestety tak się złożyło, że mieszkają w Polsce i kto by tam sobie zawracał głowę jakimś LEASH EYE?... A słuchacze zza Wielkiej Wody powinni to uczynić, bo ten rodzaj muzy do tego po prostu zaprasza każdym dźwiękiem. Warszawski band od początku swojej działalności, nie patrząc na różne mody na ?vintage? czy ?retro?, obrał kurs na ciężki, bujający, klasyczny i na swój sposób melodyjny hard rock, w którym czują się najlepiej, co czuć tutaj w każdym utworze i są w tym przekonujący i szczerzy. Wystarczy wrzucić na ?ruszt? ich pierwszy czy drugi album i już wiadomo o co chodzi. Na ?Hard Truckin? Rock? ci muzycy umieją już swoje wzorce okiełznać w ten sposób, że wychodzi im to gładziutko i diabelnie profesjonalnie. Tu nie ma niepotrzebnych kawałków, wszystko układa się w naprawdę zajebiaszczą całość i każdy komponent jest na swoim miejscu. Sebb wyraziście i mocarnie wyśpiewuje teksty, w których mieści się cała ?poezja drogi?, czyli podróż w nieznane, często na pełnym gazie, filozofia ?carpe diem?, przystanki w przydrożnych barach, gdzie alko leje się hektolitrami i zdarzają się przygody z przygodnymi panienkami, ale jest też czas na pewne refleksje nad życiem. Opath wycina konkretne riffy, potrafi przyładować niczym Tony Iommi, ale znajduje w sobie też wirtuozerię Zakka Wylde?a z BLACK LABEL SOCIETY i soczystych solówek od czasu do czasu nie żałuje. Zdający się być nieco w tle Voltan ma dla siebie na tyle miejsca, by niczym nie żyjący już Jon Lord czy zastępujący go obecnie w DEEP PURPLE Don Airey zagrać solo na Hammondach lub odpowiednio wpasować się w hard rockowo - stonerowy klimat utworów z ?Hard ?Truckin? Rock?, a sekcja rytmiczna w osobach basisty Mareckiego i bębniarza Konara daje z siebie wszystko, by przekazywać jak najwięcej pałera i w odpowiednich momentach jeszcze podkręcić tempo. Jednym zdaniem - rock ?n roll pełną gębą! Album zaczyna się energetycznym, chwytliwym ?Fight the Monster? i nieźle podkręcone tempo, z lekka podprawione blues rockiem w ?Passing Lane Blues? zwalnia dopiero w nieco spokojniejszym numerze sześć, czyli ?Been Too Long?, ale i tutaj nie mamy do czynienia z jakąś łzawą balladką, bo emocjami i czaderstwem można by obdzielić wiele kapel uważających się za świetne w swoim rockowym rzemiośle. Cieszyć może też to, że LEASH EYE bierze inspirację z wielu muzycznych stron i chociaż opiera się przede wszystkim na klasyce ciężkiego grania z DEEP PURPLE czy LED ZEPPELIN (czyż pewne motywy w ?On the Run? nie kojarzą się z ?No Quarter??) na czele, to nie waha się przed inkorporowaniem do swojej muzy wszystkiego tego, co powstało na przestrzeni ostatnich 40 lat, ale co nie ma nic wspólnego z bezmyślną papką zapodawaną przez większość stacji radiowych. Już reasumując ten nieco przydługawy tekst, ci kolesie są po prostu sobą i w żaden sposób nie idą na jakiekolwiek kompromisy, dzięki czemu stworzyli kolejny naturalnie brzmiący i zwyczajnie bardzo solidny album, który potrafili świetnie poprowadzić do nieco bardziej nostalgicznego - przynajmniej jak na nich - końca w postaci refleksyjnego utworu ?Never Enough?.
 

ocena:  9/ 10

www.leasheye.pl


www.facebook.com/leasheye


www.myspace.com/leasheye


www.metalmind.com.pl


autor: Diovis



<<<---powrót