| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

LURK

?Kaldera?

Doomentia Records (CD 2014) 

Wydawca przy opisie tego albumu wije się jak piskorz, żeby uniknąć przywołania jakichkolwiek nazw zespołów, które mogą się komuś skojarzyć podczas przesłuchiwania drugiego albumu Finów z LURK. Na koniec co prawda wypsnęło mu się określenie, że może przypominają CROWBAR grający na połowie szybkości albo ZATOKREV, ale od razu zastrzegają, że LURK brzmi jak nikt inny? jak LURK. OK, zgodzę się, że faktycznie spojrzenie tych muzyków z Tampere na doom, sludge czy pojęcie ?fucking heavy? jest specyficzne i na tyle, na ile możliwe oryginalne, ale przecież przed nimi było wielu, co miażdżyli swoimi dźwiękami, a przy tym przemycali wiele ciekawych patentów. Na ?Kaldera?, obok ciężarowych riffów, potężnego jak buldożer basu, mocarnej perkusji i ryczącego growlem wokalisty, co jednak umiejscawia ich gdzieś w dużej szufladzie pod tytułem ?sludge doom?, a nawet ?death/doom? jest miejsce na post-sabbathowskie riffy (np. w tytułowym numerze ?Kaldera?), półakustyczne zagrywki gitar, dziwne, brzmiące jak saksofon wstawki (?Below Flesh?), skrzypcowe lamentacje (?6 Feet 6 Years?) i necro klimat kojarzący się z norweskimi kultowcami z MAYHEM (wokale K. Koskinena w ?Ritual? nawiązują do Attili Csihara). Zresztą aurę tych dźwięków dobrze oddaje zeschizowana okładka, w którą wpatrywać się można długo i nic konkretnego nie nasuwa się na myśl. LURK jest więc takim trochę typowym przykładem, że fińska scena dołującego grania ma swój specyficzny charakter i zazwyczaj nie są to pozerskie zagrywki, a przejaw stanu ducha tego smutnego z natury narodu. ?Kaldera? nie jest jednak tak zwyczajnym przykładem, że jeśli pochodzą z tego kraju, to muszą przypominać innych swoich ziomków, bo komuś przywiodą na myśl momentami NEUROSIS, a ktoś inny doszuka się pewnych konotacji do spowolnionego death metalu gdzieś z pogranicza ENTOMBED, ASPHYX, GRAVE, wczesnego PARADISE LOST, a nawet pre-doom?owych WINTER, DISEMBOWLEMENT i GRIEF. Wszystko to jednak jest tak podlane odpowiednio zagęszczonym, depresyjno - psychodeliczno - apokaliptycznym nastrojem, acz na swój sposób brzmi to momentami dość chwytliwie, że bezpośrednie doszukiwanie się tutaj tych wpływów byłoby równe maniakalnej obsesji na punkcie szufladkowania muzyki.     
 

ocena:  7/ 10

www.facebook.com/lurkdoom


www.myspace.com/lurkdoom


lurk666.bandcamp.com


www.doomentia.com


autor: Diovis



<<<---powrót