| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

RESTLESS OBLIVION

?Sands of Time?

Solitude Productions & DarkZone Productions (CD 2014 ) 

Raczej wątpliwe by źródłem nazwy tego aktu było cokolwiek innego niż pamiętny utwór ANATHEMY z równie niezapomnianej ?The Silent Enigma?. Koniec końców wychodziłoby na to, że mimo genialnych prog/atmospheric czy alternative rockowych krążków, jakie brytyjskiej legendzie udało się nagrać po drodze, jej rewolucja stylistyczna nie pociągnęła za sobą finalnie konstruktywnych przemian, choć to temat na osobne rozważania. Związek między nimi a poniższą recenzją jest zaś taki, że RESTLESS OBLIVION winien uważnie przyjrzeć, a raczej przysłuchać się dyskografii swych idoli wyciągając dla siebie praktyczne i budujące wnioski. Mimo szerokiej otwartości z mojej strony na muzyczny rozwój pewnych grup szkoda by było, gdyby wspaniale melancholijną, w lirycznym wydaniu smutną i przejmująco głęboką muzykę rosyjskiego kwintetu rozwodniły nagle tanie rozwiązania ze świata popu żywcem. Tego, co gra ten zespół raczej nie określiłbym jako innowacyjne czy oryginalne, bo taki wzorowany na dokonaniach peaceville?owskiej trójcy death/doom metal słyszeliśmy już na płytach SATURNUS, MONOLITHE, AMILY, MOURNFUL GUST i wielu, wielu innych grup. ?Sands of  Time? to nic innego, jak ociężałe, wyjące w niebogłosy gitarowe riffy, jakie na ponurym, choć naprawdę ujmującym, klawiszowym tle przygrywają nisko lamentującemu growlingowi. Dość umiejętnie akcentuje to wszystko perkusja. Weźmy talerzowe razy w środkowym fragmencie ?Deadline of Essence?, będące logiczną konsekwencją rytmicznie rozmieszczonych, klawiszowych nut czy zmianę tempa w ?Like the Hope of Escape? wyraźnie odcinającą końcowy fragment tego utworu, aczkolwiek robiącą to w sposób płynny. Eugene ?Taran? Fomenko spisał się więc za zestawem całkiem nieźle, choć dokładnie to samo można powiedzieć o Ivanie Voitovie, który w swój niski tonalnie, ?prosiakujący? niekiedy growling wtłoczył zarówno brutalność, jak i żal. Recytowanie składu nie ma tu chyba jednak sensu, bo można znaleźć go przecież w informacyjnej części facebookowego profilu kapeli. O wiele bardziej warto nadmienić, że jakby wbrew całej tej tradycyjnej w gatunkowym ujęciu strukturze aranżacyjnej, ?Sands of Time? słucha się po prostu świetnie. Jest tu małe utrudnienie związane z traklistą, nie uwzględniającą intra i outra, dzięki czemu można się pogubić identyfikując pojedyncze utwory, ale to przecież przysłowiowy pryszcz. Każdy kawałek na tej płycie to wybornie napisana i tak samo wykonana pieśń gniewnej bezradności wobec obezwładniającej beznadziei egzystencji, z którą zarówno podmiot liryczny tekstów, jak i my na co dzień musimy toczyć bój. Oczywiście, że każdy szanujący się fan doom metalu drugiej fali czy funeral doom metalu przerabiał to na płytach już miliony razy, ale mówię Wam, że RESTLESS OBLIVION obleka taki przekaz w stuprocentowo przekonującą muzykę, a przecież w tym wszystkim dokładnie o to chodzi!
 

ocena:  8/ 10

www.facebook.com/pages/Restless-Oblivion/183096348412932?sk=info


www.metal-archives.com/bands/Restless_Oblivion/3540378530


www.reverbnation.com/restlessoblivion4


solitude-prod.com


autor: Kępol



<<<---powrót