| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

WOE UNTO ME

?A Step Into the Waters of Forgetfulness?

Solitude Productions & DarkZone Productions (CD 2014) 

Nigdy nie kupowałem ironii z ust tych, dla których funeral doom metalowe granie jest skrojonym na potrzeby samobójców, małoletnich frustratów czy emocjonalnych masochistów depresyjnym zawodzeniem. Metal to nie tylko machanie głową nad huśtającym się w plastikowym kuflu lustrem piwa, a tamten podgatunek do rodzaj ciężkiego grania jak każdy inny. Można uprawiać go przekonująco lub nie. Mimo, że wciąż się troszkę waham, WOE UNTO ME zaliczę chyba jednak mimo wszystko do tej nieudolnej frakcji. Jeszcze pierwszy kawałek na ?A Step Into the Waters of Forgetfulness?, czyli debiutanckim albumie białoruskiej ekipy, pod tytułem ?Slough of Despond? daje nadzieję na coś dobrego. Nieco oldschoolowo brzmiący syntezator a la gothic metal lat 90. ciekawie dogaduje się w jego introdukcji z mocno floydowską gitarą akustyczną, do czego nawiąże w pewnym stopniu końcówka ostatniego na płycie i nawet, no nawet znośnego ?Angels To Die?. Później rusza typowy, funeral doomowy kondukt ciężkich riffów, a growling na zmianę z czystym wokalem wylewa gorzkie żale w klimacie takiego ?jestem sam, wspomnienia to wszystko co mam?. Klawisze zaczynają brzmieć nieco softowo, acz według mnie całkiem uroczo. Jeden, nie zaliczający się do słabych, temat muzyczny przechodzi w kolejny niezgorszy i mimo mało wyrafinowanego tekstu można poczuć słuchając tego numeru piękno melancholijnego liryzmu, czy też zanurzyć się w otchłań przygnębienia. Nie jest to numer, który dobijałby do poziomu najznakomitszych w gatunku arcydzieł, ale taki, który jakiś przyzwoity poziom na pewno trzyma. Niestety, jest to najlepsza rzecz, z jaką mam tu do czynienia. Utrzymany w żółwim tempie funeral doom, gdzie między jednym uderzeniem w perkusyjny werbel a drugim, John Petrucci, gdyby do udziału go zaprosić, mógłby przelecieć palcami po kilku skalach na raz nie jest dyscypliną, w jakiej niedomagania można łatwo zatuszować i dalej jest po prostu mało wciągająco. Już mniejsza o to, że będącą tu stałą członkinią składu, nie trudniącą się niczym poza czystym wokalem Julię Shimanowskayą słychać naprawdę rzadko, by nie napisać prawie wcale i że nie do końca potrafi ona poprawnie zaśpiewać. Te utwory są po prostu w większości kiepściutko napisane. Straszliwie sztampowe riffy, które chyba tylko w instrumentalnym ?4? potrafią ocieknąć rasowo-rockowym sokiem i sprawiająca wrażenie jakby doraźnie doklejanej warstwa klawiszowa tworzą razem rozlazłe struktury, w których ciężko się połapać. Nikt nit mówi, że w tej stylistyce jest łatwo, ale słucham sobie już tego ?A Step Into?? po raz chyba siódmy czy ósmy i nawet gdy z tych rozwodnionych dźwięków udaje mi się pewne rzeczy odczytać i tak okazuje się, że nie są one wcale szlachetnej próby, a produkcja tej płyty wcale nie kuleje na tyle by mogła być owego przyczyną. Jeśli kogoś to interesuje, to gra tu na gitarze i śpiewa Artyom Serdyuk, obecny gitarzysta naszego rodzimego THY DISEASE. O wiele ważniejszą kwestią związaną ze składem jest jednak dla mnie w tym przypadku fakt, że siedmioosobowa ekipa potrafiła nagrać tylko jeden w pełni przyzwoity numer! Przypuszczam, że jeśli WOE UNTO ME nie wezmą się w garść, będą wymawiać swą proroczą nazwę gorzko wzdychając i bijąc się w pierś.
 

ocena:  4/ 10

woeuntome.bandcamp.com


www.facebook.com/woeuntome


solitude-prod.com


autor: Kępol



<<<---powrót