| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

NECKBREAK NATION

?Stroke of the Devil?s Hour?

Mighty Music (CD 2014) 

Wiosna 2014 roku przyniosła za sprawą duńskiej Mighty Music więcej tytułów spoza ojczystego kraju tego wydawcy, co w sumie cieszy, bo okazuje się, że takie poszukiwania poza Danią sprawiają, że możemy poznać na przykład szwedzkie PLANET RAIN czy szwajcarskiego HERODa. NECKBREAK NATION, którego debiutancki album pojawił się w kwietniu, to z kolei band z krainy tulipanów i wiatraków, czyli Holandii, ale moim zdaniem nie do końca trafiony strzał w tarczę. ?Stroke of the Devil?s Hour? to takie przemieszanie klasycznego i współczesnego thrash metalu, metalcore?owego rozpasania i drobnych wyskoków w stronę heavy, death oraz black metalu. Z czegoś takiego rzadko wynika coś wybitnego i tak też niestety jest i tym razem. Owszem, niektóre riffy i gitarowe patenty w solówkach są naprawdę wyborne, ale żeby to zadziałało i zaczęło żreć potrzeba również pozostałych elementów, a z tym jest już różnie. Wokale Sandera są nazbyt siłowe, a jego operowanie wrzaskiem wykazuje czasem brak doświadczenia i ćwiczeń, a budowanie samych utworów również pozostawia wiele do życzenia, bo nawet jeśli pojawia się jakiś ciekawy motyw, to za chwilę gubi się w zbytecznym kombinowaniu i taka droga prowadzi naprawdę do nikąd. O tym, że thrash metal można grać z pałerem i nowocześnie dowodziło już wiele kapel i w tej chwili przychodzą mi na myśl ziomkowie NECKBREAK NATION z LEGION OF THE DAMNED oraz wcześniej karnacji tego bandu - OCCULT. Najwyraźniej jednak zmiana pokoleniowa przyniosła inne spojrzenie na tego typu dźwięki, a twórcy ?Stroke of the Devil?s Hour? chcieliby pogodzić ze sobą nieco odmienne światy muzyczne, być na topie, a przy tym odnosić się do sprawdzonych wzorców sprzed lat. Do tego jednak trzeba więcej pokory i więcej czasu na ćwiczenia w sali prób oraz wyciąganie odpowiednich wniosków. Nie oznacza to jednak, że to płyta słaba i do natychmiastowego zapomnienia, bo ?momenty? tutaj są, tylko jest ich jeszcze za mało, by wysoko wyceniać całość. Bo przecież instrumentalny przerywnik ?Interlude To Inception? pokazuje, że bez wokalisty Holendrzy radzą sobie całkiem zgrabnie i potrafią zagrać coś ciekawego bez nadmiernego mieszania i puszenia się swoimi umiejętności, a zaskakująca, orkiestralno - pianistyczna końcówka ?Evolve To Six? też pozostawia wyłącznie bardzo dobre wrażenie. To jednak jeszcze zbyt mało na polecanie tego albumu jakimś szerszym kręgom słuchaczy metalu.       
 

ocena:  5/ 10

www.facebook.com/neckbreaknation


www.myspace.com/neckbreaknation


www.mightymusic.dk


autor: Diovis



<<<---powrót