| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

SHRIKE

?Sieben?

TWS Music (MCD 2014) 

Twierdzenie, że podchodziłem do kolejnego materiału SHRIKE jak przysłowiowy pies do jeża byłoby zbyt delikatne i po prostu obawiałem się wejścia całym butem w świeży, krowi ?placek?. Nie da się ukryć, że zjechałem po całości poprzedni materiał berlińskiej hordy i nie zmieniłbym zdania także teraz. Sięgając po ?Sieben? cierpiałem katusze, ale stwierdziłem, że raz kozie śmierć i? coś jednak drgnęło. ?Leśne? brzmienie jest jakby lepsze i nie razi już surowizną, a bełkot zamienił się w wydawanie z siebie jakichś artykułowanych odgłosów. Cud? Nie, po prostu przestałem przejmować się czytaniem recenzji pisanych przez pseudo-dziennikarzy i nie przyjmuję tego zespołu w kategoriach ?inteligentnego?, inspirującego się PNK FLOYD czy szerzącego taką czy siaką ideologię, bo tak pisano o SHRIKE i wszystko to tylko bzdury. Również tym razem byłem zmuszony zapoznać się z całą ?filozofią? związaną ze znaczeniem tytułu ?Sieben? (siedem), ale szczerze mówiąc skupiłem się przede wszystkim na muzyce, a tutaj dalej oczywiście króluje ?wczesnonorweskie? podejście do grania, które tym razem jest nieco lepiej poukładane, nie tak chaotyczne i demonstruje jakieś tam umiejętności muzyków i ich chęć stworzenia pewnej całości. Utwory są ze sobą połączone i przemawiają ?ludzkim głosem?, choć dalej jest to któraś z niższych lig black metalu. Paru momentów posłuchałem bez zgrzytania zębami i choć oryginalności na ?Sieben? nie ma za grosz, a na przykład fragmenty numeru ?Shrike? gdzieś już słyszałem (chociaż za cholerę nie mogę tego przykleić, czy to ISVIND, TAAKE czy CARPATHIAN FOREST), to kombinowanie muzyków SHRIKE nie kieruje ich tym razem do nikąd. We wspomnianym ?Shrike? pozwalają sobie na kontrolowaną improwizację i każdy z muzyków, łącznie z basistą i perkusistą ma swoje ?kilka sekund?. Gdy jednak już wchodzi gitarowe solo, to znowu zgryzota mnie ogarnia, bo miała być hard rockowa solówka, a wyszło bezładne ?coś?. Nie zmienia to postaci rzeczy, że te dźwięki już zaczynają mieć jakieś ?ręce i nogi? i już nie jestem skłonny pojechać na nich, jak po burej suce. A bardziej klimatyczne potraktowanie black metalu i trybalne bębenki w końcówce ?Von den Farben der Sehnsucht? są nawet urokliwe i ten kawałek ma w sobie coś z wczesnego SHINING czy BURZUM, jednak już te czyste wokale mogli sobie darować? Jeszcze jednym atutem ?Sieben? jest to, że trwa pół godziny, więc odpuścili sobie dzięki temu nudziarskie dłużyzny, które charakteryzowały poprzedni album ?Hinab in die vertraute Fremdheit?. Ze zdziwieniem i pewną ulgą stwierdzam więc, że tym razem zera pod spodem nie będzie?
 

ocena:  5/ 10

www.myspace.com/shrikeband


www.facebook.com/shrike.band


autor: Diovis



<<<---powrót