| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

VEHEMENZ

?Vehemenz?

MDD (CD 2014) 

Przy okazji wielu black metalowych produkcji z Germanii piszę nieco podobne w wymowie słowa, ponieważ uważam, że ten kraj nie spłodził zbyt wielu interesujących rzeczy w tej stylistyce i dalej się na to nie zanosi. Faktem jest, że nazistowskie piętno sprawiło, że hordy z tego kraju szerokim łukiem omijają pewne kontrowersyjne w swoim kraju kwestie, za to powstawało tam zawsze sporo pseudo-pogańskiego bełkotu i rzeczy, którym daleko było poziomem do tych ciekawszych ze Skandynawii na przykład. Rozpowszechnił się też inny rodzaj ?schwarz-musik?, który ponoć inspiruje się bardzo depresyjnymi klimatami lub progresją, ale w efekcie wychodzi z tego najczęściej niezłe badziewie. Może nie do końca tą drogą podążają Niemcy z VEHEMENZ, ale wśród swoich inspiracji wymieniają gro zespołów, z którymi mieli okazję koncertować, a więc NOCTE OBDUCTA, AGRYPNIE, FAULNIS czy TODTGELICHTER. Bo ja wiem czy to faktycznie świetne wzorce?... Może dzięki temu materiał z debiutanckiego albumu nie popada w jednostajność beznadziejnego łomotania byle do przodu, ale tak czy siak to, co dzieje się w ramach tego składającego się z tylko pięciu kawałków albumu nie pozostawia po sobie szczególnie pozytywnego śladu. OK, brzmienie nie jest najgorsze, zmiany tempa są, gitarzyści w aż trzech osobach coś tam rzeźbią na swoich instrumentach, ale co z tego, gdy nic z tego nie pozostaje w pamięci?! Takiego materiału można posłuchać, lecz nie polecam już do niego wracać, bo ciężko z niego wyłuskać coś do zapamiętania. Ot, zebrało się sześciu kolesiów, by sobie pograć po dniu pracy w fabryce, na budowie czy w biurze i niewiele z tego wynika, bo chociaż wymiennie stosują środki bliższe tradycyjnemu black metalowi, jego nieco bardziej epickiej odmianie i tej nieco bardziej pokombinowanej, to efekt jest taki sobie, Tak sobie przypomniałem w tym momencie pierwszy album naszego ARCHITECT OF DISEASE i jest w porównaniu z VEHEMENZ bardziej przekonujący pod każdym względem, choć użyte środki były dość podobne. Na pocieszenie dodam, że najlepiej wchodzi z ?Vehemenz? trzeci numer pt. ?Fragment I?, bo tam chwilami coś ciekawego się jednak dzieje.    
 

ocena:  3,5/ 10

www.mdd-shop.de


autor: Diovis



<<<---powrót