| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

AZOOMA

?A Hymn of the Vicious Monster?

Xtreem Music (MCD 2014) 

Jeśli trudno mi się uwolnić od jakiejś pozycji przez czas jakiś, a do tego budzi ona mój szczery podziw, to coś musi być na rzeczy. I w tym przypadku nie zdecydowała o tym egzotyka pochodzenia samego zespołu, a to, co stworzyli na swoim debiutanckim mini-albumie. AZOOMA działa od około 10 lat w fundamentalistycznym Iranie i pewnie mało kto by zgadł, że w takim kraju może działać tak dojrzała, świadoma tego co robi i po prostu świetna muzycznie kapela. Już pierwsze dźwięki introdukcji ?Preface? nasuwają na myśl, że to nie tylko zwykła, zagrana na gitarach akustycznych wprawka, bo obok orientalno-arabskiej ornamentyki i zupełnie nieeuropejskich skal wyłapiemy pinkfloydowski temat. A potem? potem to się dopiero zaczyna dziać! Bardzo zaawansowany technicznie, nawiązujący tak do późnego DEATH, jak i OBSCURY czy GORGUTS motyw przechodzi raz za razem do brutalistycznego świata, gdzie na równi traktowane są MORBID ANGEL, jak i na przykład SUFFOCATION. Trwający pięć minut i czterdzieści sekund ?Chapter I: Self-Inflicted? mija nie wiadomo kiedy, a jeszcze więcej oferuje następny na płycie, jeszcze bardziej złożony, jeszcze bardziej zbrutalizowany (zastanawiałem się jak to możliwe, ale jednak?) i jeszcze mniej ortodoksyjny ?Chapter II: Eridanus Supervoid?. Ktoś gdzieś napisał, że AZOOMA to ?death metalowy KING CRIMSON? i może trochę z tym przesadził, ale motyw gdzieś tak pod koniec czwartej minuty to rzeczywiście crimsonowski majstersztyk, a dalej jest równie zaskakująco, bo po raz pierwszy pojawiają się czyste wokale, a gitarowe solo o orientalnej proweniencji świetnie pokazuje, że o ile taki NILE świetnie inkorporował arabskie skale do swej muzycy, to muzycy AZOOMA wyssali je po prostu z mlekiem matki. Pokręcone motywy towarzyszą nam do końca tego utworu i znowu jest technicznie, brutalnie? po prostu miodzio! Cóż można więc powiedzieć o następnych fragmentach: niespełna siedmiominutowym ?Chapter III: Encapsulated Delusion? i ponad dziesięcioipółminutowym ?Chapter IV: Gyrocompass?? Zagłada, zniszczenie i zaraz potem tworzenie, budowanie, bo taką metodą posługują się Irańczycy w swojej muzyce. Gitarowy motyw swobodnie interpretujący ?Lot trzmiela? Nikołaja Rimskiego-Korsakowa w połączeniu z niezwykłym metrum rytmicznym (od razu kojarzy mi się to z MELECHESH) i brutalnym, acz niezmiernie wyrafinowanym death metalem w amerykańskim stylu daje niezwykły i wprost genialny efekt. Te kilkanaście ostatnich minut przed outro ?Appendix? to prawdziwa orgia dla wielbicieli ambitnego, wręcz progresywnego deciora. Nie będę analizował tego dogłębnie, bo tego trzeba spróbować na własnych uszach i na własnej skórze. Ciary gwarantowane!  
 

ocena:  9,5/ 10

www.myspace.com/azoomaband


www.facebook.com/AZOOMAOfficial


www.xtreemmusic.com


autor: Diovis



<<<---powrót