| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DOOM:VS

Earthless

Solitude Productions & DarkZone Productions (CD 2014) 

DOOM:VS był jedną z wyróżniających się formacji w katalogu podupadłej w ostatnich latach, czołowej firmy wydającej dźwięki spod znaku doom/death i funeral doom metalu - Firebox/Firedoom. To, że napisałem to zdanie w czasie przeszłym, nie oznacza, że już tej grupy prowadzonej przez Johana Ericsona nie ma. Wręcz przeciwnie - po sześciu latach powróciła i to z materiałem godnym pierwszoligowego reprezentanta sceny doom/death. Już pierwsze minuty ?Earthless? pokazują, że pewne rzeczy nie odchodzą w zapomnienie i standardy poprzedniego albumu zatytułowanego ?Dead Words Speak? zostały zachowane, a brzmieniowo jest nawet nieco lepiej. Dosadne growle są uzupełniane bardziej melancholijną barwą głosu deklamującego smutne teksty, sound gitar jest czytelniejszy i wciąż ubogacony melodyjnymi i akustycznymi akcentami, partie pianina i klawiszy cechuje umiarkowanie i swoboda, a echa Brajdowskiego czy Paradajsowskiego monumentalizmu wciąż są słyszalne, co oczywiście komuś się nie spodoba i powie, że to wtórne. Potrzeba jednak w tej stylistyce pewnego polotu i DOOM:VS go posiada w dużych ilościach, a pierwszy z brzegu przykład to epicki, choć dosadny numer tytułowy na początek płyty. Przez siedem minut i trzydzieści pięć sekund, bez żadnego pośpiechu, rozwija się akcja, której wstęp to z pozoru niedbałe tony pianina, po czym wchodzą ciężkie, długo wybrzmiewające akordy gitarowe, wchodzi wokal i tak to się toczy do końca, chociaż Johan Ericson nie zapomina o drobnych zwrotach akcji i odpowiedniej dawce doom?owych melodii. Tu znowu kłaniają się przywołane już przeze mnie MY DYING BRIDE i PARADISE LOST, ale niczemu to nie szkodzi, bowiem DOOM:VS robi to po swojemu, bez powielania pewnych schematów i ze skandynawskim wyczuciem melancholii i zimnych, choć poruszających duszę emocji. Wyśmienity jest jeszcze bardziej doom?owy ?A Quietly Forming Collapse?, który w dziewięciu minutach zawiera prawdziwy kalejdoskop wrażeń, w których skład wchodzą smutek, melancholia, odrobina nadziei i wewnętrzna radość, a wszystko to wymalowane monumentalnymi dźwiękami, w których jest miejsce na ciężkie riffy, symfoniczny rozmach, akustyczne motywy, motywy wyciszenia i melodyjne solówki gitary. Podobny wymiar ekspresji przynosi numer ?White Coffins?, który w impresjonistyczny sposób ukazuje nastrój wszechobecnego smutku, ale i majestatu symbolicznej celebracji śmierci. Pełne podniosłego nastroju i bogactwa ciężkich barw oraz z lekka melancholijnej aury są też kolejne kompozycje: ?The Dead Swan of the Woods? i ?Oceans of Despair?, a w tej drugiej pojawiają się w pewnym momencie czyste wokale gościnnie występującego Thomasa A.G. Jensena z SATURNUS. Zresztą pewne podobieństwa między obiema kapelami są w tym fragmencie ?Earthless? wyczuwalne nad wyraz. Pozostaje jeszcze prawdziwy, muzyczny orgazm (pisząc po angielsku - climax) w postaci najbardziej wysublimowanego i wynoszącego doom/death metal na szczyty kawałka umieszczonego na samym końcu - ponad dziewięciominutowego ?The Slow Ascent?, którego trzeba posłuchać, jeśli ktoś się mieni fanem takiego ciężkiego i jednocześnie majestatycznego grania. ?Earthless? to kolejny świetny album DOOM:VS i kolejne cacko w takiej stylistyce.    
 

ocena:  9/ 10

www.myspace.com/doomvs


www.facebook.com/deadwordsspeak


solitude-prod.com


autor: Diovis



<<<---powrót