| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ICE DRAGON

?The Burl, The Earth, The Aether?

PRC Music (CD 2010 - 2014) 

Mam wrażenie, że ostatnimi czasy, a już szczególnie z powodu reunionu BLACK SABBATH, wszyscy zaczęli się prześcigać w dowodzeniu, że znaleźli właśnie zapomniane, doom?owe cacka lub odkryli niesamowitych uczniów wielkich Sabsów. Takie granie stało się po prostu modne, ale całe szczęście, że tylko w pewnych kręgach i ogólna, totalna ?doomomania? nam nie grozi. Bo powiem Wam w sekrecie, że wolałbym, aby pewne nurty muzyczne pozostały niszowymi, dzięki czemu nie zje ich mainstream i nie zadepczą setki tysięcy pielgrzymów, tfu, pseudo-fanów. Niepokojące jest jedynie to, jak podchodzą do tego wydawcy, którzy nagle zauważają i wielbią tego typu ciężkie granie i sztucznie nakręcają koniunkturę. Ale to tak nawiasem mówiąc, bo w sumie cieszy mnie też to, że dzięki tej sytuacji gdzieś z podziemia wychodzą na powierzchnię wartościowe akty, które nie miałyby tej szansy w innych warunkach. Przykładem takim jest też pochodząca z amerykańskiego Bostonu formacja ICE DRAGON, której nazwa sugeruje raczej, że tworzą jakiś ?fantasy metal?, a tu proszę - nie tylko, że inspirują się wielką twórczością Sabbathów, to jeszcze sięgają głębiej i osłuchani są w dźwiękach space rockowych, psychodelicznych, epicko-progresywnych, wczesnym blues rocku z lat 70-ych etc etc. Kanadyjska PRC Music wypuściła na początek re-edycje ich pierwszych trzech albumów, a pierwszy z nich to wydany własnym sumptem przez zespół ?The Burl, The Earth, The Aether?. Już tytuł wskazuje, że odnośników należy szukać w natchnionych i bogatych muzycznie latach 70-ych poprzedniego stulecia. Całość zaczyna się mocnym, hard rockowym akcentem w postaci ?Squares Inside Squares?, którego nie powstydziłby się SAINT VITUS. Surowo brzmiące riffy, rozklekotany bas, nad wyraz ?żywa? perkusja, nagrany pewnie tak samo na ?setkę? osbourne?owski wokal i różne gitarowe efekty brzmią, jak by kawałek nagrywano co najmniej trzydzieści, jak nie więcej lat temu. ?Spellpouch? zaczyna się motywem akustycznej gitary i emocjonalnymi wokalizami Rona, dalej wkrada się więcej przesterów i brudów, ale fragment z akustykiem i fletowymi wtrętami powraca, co już pokazuje, że ICE DRAGON nie chce drażnić słuchacza monotonią. Z czasem pojawia się w tym fragmencie więcej psychodelicznego, improwizowanego grania i nie wiedzieć czemu w pewnym momencie skojarzyli mi się z taką polską grupą OSJAN, która działała właśnie w latach 70-ych, a w jej składzie znaleźli się między innymi późniejsi muzycy MAANAMu. Jeszcze bardziej w takie, psychodeliczno-etniczne klimaty wchodzi akustyczny numer ?Meddoe?, ale w ?Hexagon Riders? wszystko wraca na bardziej bezpośrednie, hard rockowe tory, a riff od razu przywodzi na myśl BLACK SABBATH, amerykański PENTAGRAM i SAINT VITUS, jednak z czasem łączy się to z space rockowymi klimatami HAWKWIND i AMON DÜÜL. Mocny numer i nie dziwię się, że wydawca wrzucił go promocyjnie na swój profil na Soundcloud. Surowy sound i niezwykle oszczędne tony przynosi ?The Watcher?, podobnie jak następujący po nim ?Alucard?. W tym momencie napięcie na ?The Burl, The Earth, The Aether? trochę spada, bowiem początek był bardziej nieprzewidywalny i pojechany. Akustyczny ?Winged Prophet? to taka mało udana wariacja na temat ?Planet Caravan? BLACK SABBATH, do tego nie wiadomo po co taka rozwlekła, a album zamyka dłuższy i bardziej rozbudowany ?Aquageddon?, w którym mamy doom?owy ciężar, kosmiczno-apokaliptyczną atmosferę, narastające z minuty na minutę napięcie, miejsce na drobne kombinacje w ramach motywu wiodącego oraz odjechaną końcówkę. W sumie połowa płyty jest świetna, a druga - delikatnie mówiąc - taka sobie. Lekki falstart ICE DRAGON, ale pokazujący, że w grupie już na początku tkwił duży potencjał.    
 

ocena:  6/ 10

www.myspace.com/icedragonofficial


icedragon.bandcamp.com


www.facebook.com/icedragonofficial


www.prcmusic.com


autor: Diovis



<<<---powrót