| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ICE DRAGON

?The Sorrowful Sun?

PRC Music (CD 2011 - 2014) 

Jak widać na załączonym obrazku, ICE DRAGON to formacja bardzo aktywna i sprawia wrażenie, jak by chciała nadrobić stracony czas. Pełne albumy wypuszcza co roku albo częściej, co kojarzyć się może starszym fanom rocka z latami 70-ymi, gdy taki zwyczaj nie był czymś dziwnym, a żeby było ciekawiej, to zespoły znajdowały jeszcze czas na bardzo częste koncertowanie. Signum tempori - chciałoby się rzec, tym bardziej, że wówczas nie było tylu mediów czy internetu, a więc co za tym idzie - muzycy mogli się skupić na swojej roli, a nie na przykład na spędzaniu tygodnia czy dwóch na samym udzielaniu wywiadów, tak jak to teraz się dzieje czy chcą tego, czy nie. Innym wnioskiem, jaki wyciągnęli doomowcy z ICE DRAGON na swoim drugim długograju, jest ten, że ?The Sorrowful Sun? jest albumem krótszym od poprzedniego i długością zbliżonym do klasycznych, rockowych krążków. 9 numerów, w tym trzy, które można określić jako miniatury lub interludia, pomieściło się w niespełna 40 minutach, co okazało się rozwiązaniem bardzo dobrym. Przekornie jednak, na początek Bostończycy wrzucili najdłuższy kawałek, choć akurat 8-minutowy ?Flowers? (poprzedzony mało czytelnym, akustycznym intro ?Sunrise?) nieźle buja doom?owo - hard rockowym motywem gitarowym i gitarowymi szaleństwami Cartera. Produkcyjnie i brzmieniowo niewiele się zmieniło w stosunku do ?jedynki? i na wpół garażowy sound może razić przesadną naturalnością dźwięków, lecz i porcja ciężaru jest odpowiednia. Klasyczne, hard rockowe riffy otwierają ?Mistress Death? i takiego numeru nie powstydziłby się CATHEDRAL w swoich najlepszych czasach. A że potem gitarzysta Carter pokazuje, że umie też wrzucać inne rasowe zagrywki dla wzbogacenia tego fragmentu albumu, to tylko plus dla ICE DRAGON. Siedem wyśmienitych minut w stylu ?seventies?! ?Light Years? to akustyczna miniaturka z beznamiętnym wokalem i prawie jazzowo pulsującym basem. Tu też słychać postęp, jaki zrobił ten zespół w budowaniu takich minimalistycznych kompozycji. ?Dusk? to taki gitarowy przerywnik, który mógłby znaleźć się w innym miejscu, lecz tak to sobie założyli muzycy i niech im tak będzie. ?Interspecies Communication? to z pozoru kolejny doom/hard rockowy ?ciężarowiec?, ale pełen psychodelicznych odlotów i dźwiękowych niespodzianek. ?Poseidon?s Grasp? i ?White Tusks? to solidne, ale nie powalające utwory z odpowiednio potężnymi gitarami, surowizną brzmienia i osbourne?owskimi wokalami. Zaskakujący fragment znalazł się jednak na koniec, bowiem tym razem amerykańscy tradycjonaliści postanowili zamknąć płytę spokojnym kawałkiem o tytule ?Near Sun, On Earth?, który jednoznacznie kojarzy się z najlepszymi rzeczami powstałymi w latach 70-ych spod rąk panów Watersa, Gilmoura, Masona i Wrighta. Niech każdy posłucha samemu i oceni jak im to wyszło i jaki konkretnie kawałek przywodzi na myśl, jednak ja uważam, że próba podjęta przez ICE DRAGON jest dość udana. No i generalnie nagrali materiał lepszy od debiutu, choć jeszcze wiele rzeczy jest do poprawki.  
 

ocena:  7/ 10

www.myspace.com/icedragonofficial


icedragon.bandcamp.com


www.facebook.com/icedragonofficial


www.prcmusic.com


autor: Diovis



<<<---powrót