| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MAYHEM

?Esoteric Warfare?

Season of Mist Records (CD 2014) 

Gdyby chcieć sporządzić słownik dotyczący zjawiska metalu ekstremalnego, takie terminy jak ?niebezpieczny zespół? czy ?niebezpieczna muzyka? z całą pewnością trafiłyby doń jako jedne z pierwszych. Nadużywa się tych określeń w odniesieniu do co drugiej chyba kapeli, a prawdy jest tu najczęściej tyle co i nic, bo skoro przeciętny, statystyczny blackmetalowy akt gra muzykę ?niebezpieczną?, lub też rzeczone miano jako kolektyw sam w sobie na klatę przyjmuje, to cóż wymyślić można na opisanie MAYHEM? Gdyby nakręcić poświęcony ich życiu i karierze film biograficzny, oddający prawdę o tym, jak to w tym MAYHEM było i nie pomijający bynajmniej tego, co o zespole swego czasu zwykło się mówić, należałoby sklasyfikować tę pozycję jako horror, niekoniecznie o kategorii wiekowej PG-13. Czy twór ten dziełem jest ludzkim, czy też los jego członków napisany został ręką jego? Ciężko stwierdzić. Wiadomo na pewno, że o ile wśród najczęstszych powodów przetasowań personalnych podaje się ?różnice artystyczne? czy ?powody osobiste?, tak w przypadku MAYHEM były nimi jakże często śmierć (dość powiedzieć, że przy wykluczeniu tzw. przyczyn naturalnych lub chorób) czy więzienne odsiadki. Bardzo możliwe, że o świeżości stylistycznej kolejnych albumów legendy zadecydowało właśnie to. Mało kto używa w odniesieniu do jej muzyki przymiotnika ?awangardowy?, a przecież takie arcydzieła jak ?De Mysteriis Dom Sathanas? czy ?Grand Declaration of War? do dziś pozostają nie zawsze, a już na pewno nie do końca zrozumiane, nie mówiąc nawet o chaosie, jaki potrafiły zasiać w dniach swoich premier. W ostatnich latach zaszły w kapeli dwie zmiany o decydującym dla jej dalszego rozwoju charakterze. Najpierw od swych masochistycznych obowiązków, pełnionych na koncertach przy drucie kolczastym lub w towarzystwie noża, odstąpił wokalista Maniac, co na powrót przywiało do stadka Attilę Csihara. W takim składzie stworzyli oni wyśmienity ?Ordo Ad Chao? i nawet jeśli później przyszła kolei na dymisję Blasphemera, po którym urząd objął Teloch z NIDINGR, to i tak album ten wyznaczył kierunek kolejnej płycie, jaka przyjąć miała tytuł właśnie ?Esoteric Warfare?. Długo na nią czekałem. Wiele sobie obiecywałem, a wyszło na to, że nabawiłem się cholernie mieszanych uczuć. Mogłem to przewidzieć już na etapie pierwszego singla, jaki udostępnili, pod tytułem ?PsyWar?. Costin Chioreanu sporządził im grafiki do całkiem ciekawego wideo tekstowego, ale z miejsca było słychać, że jest to materiał, który brzmi jak na nich po prostu za ładnie. Nie ważne czy ziali na wszystkie strony surowizną piekielnej magmy (?Deathcrush?) czy oddawali się prawdziwie mistrzowskiemu blackowemu misterium (nomen omen ?De Mysteriis Dom Sathanas?) czy prezentowali plan ofensywy przeciwko chrześcijaństwu w epicko-wizjonerskim wydaniu (?Grand Declaration of War?) czy wreszcie grali tak, jakby opętana przez sumeryjskie demony grupa wirtuozów zeszła do piwnicy, by przy pomocy starego, zajechanego sprzętu za garść euro odprawiać na sobie egzorcyzmy (?Ordo Ad Chao?). Za każdym niemal razem MAYHEM potrafił zaprezentować coś, co przy zachowaniu przeszywająco mrocznego klimatu wywracało całe status quo nie dość, że do góry nogami, to jeszcze na lewą stronę. Najnowszy wyziew ich szatański brzmi jednak o wiele bardziej zachowawczo, lub wręcz tak, jakby rozwinąć odrzuty z poprzedniej sesji i ubrać wszystko w o wiele lepszą produkcję. Zgoda - ?Watchers?, oprócz otwarcia całej traklisty, pokazuje również, że nawet z zupełnie nowym gitarzystą potrafią stworzyć i brutalny i klimatyczny i dynamiczny i zawodowy black metal. Wspomniany ?PsyWar?, ?Trinity? czy ?Throne of Time? osadzają w swoich strukturach kapitalne leady gitar i słychać ponadto, że w nagłych tranzycjach między sunącymi w żółwim tempie walcami z charakterystycznymi pomrukami Attili a gwałtownymi przyspieszeniami, w których wszyscy w zespole kanalizują chyba całą siedzącą w nich energię, są już na tym etapie naprawdę doskonali. Tyle tylko, że wszystko to mieliśmy na poprzednich krążkach, a riffy, jakimi posłużyli się oni tym razem - nawet jeśli wciąż nie tracą na zdolności budowania niepokojącego nastroju - brzmią nie zawsze, ale niestety często w sposób na wskroś oklepany. Wszyscy leją po nogach z zachwytu, że dostali na ?Esoteric Warfare? symptomatyczny dla MAYHEM klimat, albo że Hellhammer wycisnął z siebie za zestawem ostatnie poty i jest to prawda, choć według mnie gubi się w tym wszystkim to, co bezapelacyjnie najważniejsze i przestaje mnie dziwić, że Blasphemer opuścił ten zespół rozczarowany poziomem kreatywności całej reszty. Jeśli ?Esoteric Warfare? to wszystko na co po siedmiu latach stać wybitną, blackmetalową kapelę, to chyba rzeczywiście nadszedł czas na pokoleniową zmianę warty w tym gatunku i prawdę mówiąc już nie mogę się doczekać odpalenia nowego i zdecydowanie genialnego albumu NACHTMYSTIUM. Ostatnia pozycja z katalogu MAYHEM to natomiast album dobry, umiejętnie zaaranżowany, profesjonalnie odegrany i poniekąd zróżnicowany, ale tylko tyle. Nie oglądam się za siebie słuchając tych dźwięków. Nie puszczę sobie po jednym głębszym żadnego z tych utworów rozwalając imprezę całej reszcie i wykrzykując w piekłogłosy tekst. Dzień znów nadejdzie, wiatr znów zawieje. Nic się nie wydarzy.
 

ocena:  7/ 10

www.facebook.com/mayhemofficial


thetruemayhem.com


instagram.com/thetruemayhem


www.reverbnation.com/thetruemayhem


www.season-of-mist.com/bands/mayhem


autor: Kępol



<<<---powrót