| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

OCEAN CHIEF

?Universums Härd?

I Hate Records (CD 2014) 

Pomimo, że ?Universums Härd? to czwarty (wedle I Hate Records - piąty) album OCEAN CHIEF, to jestem zmuszony bazować głównie na tym co wyczytałem z notki informacyjnej od wydawcy i lekturze recenzji w necie. Wynika z tego, że grupa uwielbia ciężkie, mocarne i zaprawione psychodelią granie w doom/stoner/sludge?owej manierze i w dodatku zawsze lubowała się w improwizacjach, przez co poszczególne utwory na płytach trwały po kilkanaście albo nawet ponad dwadzieścia minut. Tak było na debiutanckim ?Tor?, na splitach z RUNEMAGICK i KONGH, podwójnym, winylowym ?Den Forste? oraz wydanym w 2013 roku ?Sten?. Tym razem muzycy postanowili postawić na nieco krótsze formy, a w dodatku nagrać muzykę w studiu na żywo, bez zbędnych dogrywek i obróbek. Nie zmienia to postaci rzeczy, że zaczynają ponad 10-minutowym numerem tytułowym, który brzmi niezwykle naturalnie, oczywiście mega-ciężko i potężnie i tak, jak by połączyć ze sobą YOB, UFOMAMMUT, RUNEMAGICK i te wolniejsze rzeczy nagrane przez CANDLEMASS. Ta specyficzna ?szwedzkość? ujawnia się tutaj więc nie tylko w tekstach napisanych w tym języku, ale i w podniosłym klimacie, który łączy się z czystymi, niezwykle emocjonalnymi wokalami Tobiasa Larssona (w OCEAN CHIEF jest również bębniarzem!) oraz improwizowanymi partiami gitar obsługiwanych przez znanego z VANHELGD Bjorna Anderssona oraz Christiana Sandberga z death metalowego MAIM. Podstawą ciężaru jest jednak arcypotężny, często mocno przesterowany bas, za który odpowiada niesamowicie doświadczony Jocke Pettersson, który grywał już między innymi w THY PRIMORDIAL, DAWN czy UNMOORED, a gra unisono tegoż basu z gitarami i syntezatorem robi wrażenie. Kolejny stutonowy walec to ?Oandlighet?, ale w ?Farden? muzycy postanawiają wpuścić do tworzonych przez siebie dźwięków nieco ?powietrza? i takiego z lekka orientalnego klimatu przemawiającego specyficzną melodyką i skalami. To nota bene kawałek instrumentalny i faktycznie niedługi, jak na OCEAN CHIEF - zaledwie cztery minuty z sekundami. ?Urtiden? to żwawy na nich numer, z hard rockowo - stonerowym motywem i diabolicznym wokalem. Ciąg dalszy następuje w następnym, opartym na tradycyjnym graniu, ponownie instrumentalnym i bardzo krótkim (dwie minuty i dwadzieścia pięć sekund) ?Frihet?. Te fragmenty niespecjalnie wiele wnoszą do tej płyty, tak jak i rozimprowizowany, ale w pierwszej swojej części przynudnawy ?Mörker?. Dopiero z czasem, gdy ?walec? zwalnia i pojawia się więcej doom/death metalowej melodyczności, kawałek nabiera mrocznego (zgodnie z tytułem, bowiem ?Mörker? oznacza ciemność) charakteru. Końcówka w postaci ?Vandringen? to numer bez wokalu, z większą rolą syntezatorów, które momentami mają prawie że orkiestralny wydźwięk. Prawdę powiedziawszy, liczyłem na coś bardziej spektakularnego ze strony OCEAN CHIEF, a fakt jest faktem, że zanadto pośpieszyli się z nowym materiałem, przez co bije z ?Universums Härd? lekkim nudziarstwem, zanadto szorstkimi fakturami i zbyt małą różnorodnością dźwięków, choć szczęśliwie sam album nie należy do tych jakoś szczególnie rozciągniętych w czasie (42 i pół minuty).      
 

ocena:  6/ 10

www.myspace.com/oceanchief


www.facebook.com/pages/OCEAN-CHIEF/31120371675


oceanchief.bandcamp.com


www.ihate.se


autor: Diovis



<<<---powrót