| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

SERPENTINE PATH

?Emanations?

Relapse Records (CD 2014) 

O tym, że stare celticowskie czy hellhammerowskie riffy są nieśmiertelne niech świadczy fakt, że starych nagrań Toma Gabriela Warriora i jego kompanów wciąż słucha się z ciarami na plecach, a wiele kapel próbuje zmierzyć się z legendami, inkorporując to do swojej twórczości. Z różnym powodzeniem, co zrozumiałe, ale wysoko postawione poprzeczki mają to do siebie, że wiele trzeba treningów, by je bez problemu pokonać. Próbuje się z tym zmierzyć i swoista amerykańska supergrupa SERPENTINE PATH na swoim drugim albumie ?Emanations?, który - nomen omen - aż emanuje klasyczną riffologią sprzed prawie trzech dekad, ale przy okazji zahacza też o to, co wyrosło z połączenia death i doom metalu w latach 90-ych. Nie dziwi to jednak w tym przypadku, bowiem w składzie, tak jak na debiutanckim krążku sprzed dwóch lat, mamy między innymi muzyka znanego z owianego legendą WINTER - gitarzystę Stephena Flama, lecz także z takich ekip, jak ELECTRIC WIZARD, UNEARTHLY TRANCE czy THE HOWLING VOID. Przy mikrofonie zameldował się więc Ryan Lipynsky, który kieruje tą ostatnią, niezwykłą formacją i swoimi oszczędnymi growlami wpisuje się w konwencję muzyczną. Na drugiej gitarze wymiata eks-muzyk ELECTRIC WIZARD Tim Bagshaw, bas obsługuje Jay Newman, a bębni Darren Verni (obaj z UNEARTHLY EARTH). Często przy takich personalnych połączeniach wychodzi nadmiar formy, a niedostatek jakości, ale tym razem wszystko jest na swoim miejscu, jeszcze bardziej jak na debiucie. Przede wszystkim SERPENTINE PATH nie sili się na przesadne pokazywanie, że każdy z muzyków ma nie wiadomo jak wielkie ego i razem stanowią team, który po prostu ma ochotę pograć kawał solidnej, ciężkiej jak diabli muzy. Słychać tu wspomniane już echa CELTIC FROST, HELLHAMMER, a nawet - co logiczne - TRIPTYKON, słychać pewne korelacje z brudnym brzmieniem WINTER i ich nieco młodszych pobratymców z EYEHATEGOD, słychać DISEMBOWELMENT i THERGOTHON i w końcu także to, co wynikało później na wszelkich monumentalnych klasykach doom/death metalu, przy tym również warto pamiętać o takich nazwach, jak ASPHYX, BOLT THROWER i INCANTATION. Dla mnie jako fana tych wszystkich rzeczy to prawdziwa uczta, jednak nawet patrząc bardziej obiektywnie, dźwięki pojawiają się gdzie trzeba i kiedy trzeba. Bez wspierania się klawiszowymi tłami i innymi bajerami każdy z utworów brzmi chorobliwie, monumentalnie i klasycznie. Niewiele na tym albumie przyśpieszeń (przy czym pamiętajmy, że nie mamy tu do czynienia z death metalem), choć na monotonię nie można narzekać. Odpowiednio dawkowane riffy, wyrazista sekcja rytmiczna, przepisowy wokal wystarczają, by pobujać się rytmicznie, a jednocześnie chłonąć każdy dźwięk, a takie dodatki, jak rzeźbienie drugiej gitary w ?Claws? i ?Torment?, chorobliwe solówki w ?Systematic Extinction? czy trochę lekko zabarwionych melodyką czy psychodelią akcentów tu i ówdzie wychodzą na korzyść i ożywiają materiał, który zasadniczo jest diabelnie ciężki i mocarny, co tutaj jest tylko i wyłącznie atutem. ?Emanations? nie popada w banał i w pełni zgadzam się z opinią dziennikarza magazynu ?Decibel?, że to ?kandydat do miana doomowego albumu roku?. Warto by było to sprawdzić także na żywo i liczę, że kolesie zbiorą manatki i przyjadą do Polski na jakiś koncert  
 

ocena:  9/ 10

SerpentinePath.blogspot.com


www.facebook.com/serpentinepath


serpentinepath.bandcamp.com


www.relapse.com


autor: Diovis



<<<---powrót