| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

AS LIGHT DIES

"Ars Subtilior From Within the Cage"

BadMoodMan Music & DarkZone Productions (CD 2010) 

Podobno wszystko w muzyce zostało już powiedziane, a jedyne co współczesne kapele mogą, to zmyślnie czerpać z dorobku co ciekawszych przedstawicieli dźwiękowych odkryć i ostrożnie łączyć owe inspiracje z wpływami innych prekursorów tej czy innej stylistyki. Ostrożnie - bo o wtórność przecież nie trudno. Jak dla mnie problem nie leży jednak w tym, że brakuje zespołów poszukujących nowych rozwiązań, tylko w tym, że (nie licząc chlubnych od reguły wyjątków) brakuje ludzi poszukujących nowych zespołów. Weźmy taki hiszpański AS LIGHT DIES. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wywróży im zawrotnej kariery, bo czymże niby mogliby szerszą publikę porwać? Chociaż, gdyby kilkanaście lat temu ktoś powiedział mi, że taki Akerfeldt odniesie większy sukces, też popukałbym się w czoło... Niezbadane są, jak widać, wyroki metalowego audytorium. Z drugiej strony jednak nie one stanowią tu meritum. Nie sądzę, by odpowiedzialnemu za powyższy projekt - Oscarowi Martinowi koncerty na stadionach, czy inne groupies, private planes chodziły po głowie. Taką muzykę tworzy się z potrzeby zaspokojenia artystycznego ego. Każde przesłuchanie najnowszej, drugiej w dorobku AS LIGHT DIES płyty długogrającej kończy się dla mnie tak samo - klęczę z bookletem w rękach, pochyloną w geście pokory głową, a gdy wybrzmią ostatnie sekundy zamykającego "When Everything Fades Away" nie mogę doczekać się kiedy znów sięgnę po "Ars Subtilior From Within the Cage". Można pominąć fakt, że jest to jedna z najbardziej zróżnicowanych stylistycznie płyt, jakie było mi dane kiedykolwiek słyszeć. Przemilczeć można również, iż łącząc kakofoniczne skrzypki z technicznym death (choć nie tylko) metalem, udało się im stworzyć zupełnie nową jakość. Mógłbym nawet pominąć jakże wyświechtany frazes, że mimo monstrualnie szerokiej palety, wykorzystanych na longplayu muzycznych pomysłów, jest to materiał uderzająco spójny... Ale tego, że tak mistrzowsko poprowadzonych linii melodycznych nie słyszałem od dobrych kilku lat nie sposób zbagatelizować. To jest muzyka, która uzależnia. Wystarczy jedno - pobieżne nawet przesłuchanie, a o takich kawałkach jak choćby "Le Nebuleux Santier", czy "Sombra Y Silencio" zapomnieć się po prostu nie da. A przecież pod prysznicem nikt tego nucił nie będzie... W kwestii zobrazowania tego, co się tutaj dzieje można wyobrazić sobie, że wspomniany szef OPETH, który stanął za sześcioma (siedmioma?) strunami, skrzyknął sobie na drugie wiosło Sverre'a Tveitan'a. Ci zadzwonili po Eikinda z WINDS, a za perkusją zasiadł sam Tomas Haake i debatując nad zamiarem stworzenia jednego z najbardziej przemyślanych arcydzieł w swoim dorobku grupka muzyków skonstatowała, że do pełni szczęścia brakuje im jeszcze tylko Davida Crossa (skrzypce w KING CRIMSON). Skład AS LIGHT DIES nie ma rzecz jasna nic wspólnego z powyższym, hipotetycznym konglomeratem, lecz dobrze oddaje on to co na "Ars Subtilior..." znajdziemy. Gigantycznym plusem jest u nich to, że mają pełnoetatowego skrzypka, jakim jest Jesus Villalba. Nie musimy obawiać się zatem o wykorzystanie byle sampli, a grę wspomnianego pana można jak najbardziej skojarzyć z dokonaniami Crossa (improwizowany "Providence", czy ślady z "Larks' Tongues In Aspic" to jak najbardziej trafione odnośniki). W takiej właśnie postaci jego partie znajdują zastosowanie w drugim na płycie "The Disinherited", a zadziorne, math metalowe riffy (Oscar Martin) i kanciasta perkusja (Pradi Danillos) świetnie uzupełniają to psychodeliczne inferno. Następny w kolejności - "Le Nebuleux Santier" to już bardziej liryczna rzecz, choć nie pozbawiona solidnej ściany ciężkich gitar. Niezwykle ciekawe są również: zagrany przez Jesusa Ruiza na kościelnych organach "Die Letzte Fuge Vor Der Flucht", czy wzbogacony kobiecym śpiewem, rozwijający się w utwór blackmetalowy "Sombre Y Silencio". Mamy tu jeszcze intro, outro oraz interludium, nawiązujące do muzyki ilustracyjnej i sprawiające wrażenie, jakby żywcem wyjętych z jakiegoś horroru (album ogólnie ma w sobie coś z horror metalu, ale jakże innego niż ten, do którego przyzwyczaili nas bardziej znani przedstawiciele konwencji). Ciężko zliczyć elementy składowe tu wykorzystane, lecz mimo to jest to płyta skomponowana z niebywałym wyczuciem, smakiem, polotem, bez nieprzyjemnego wrażenia przesady. Poprzeczka w tak zwanym metalu awangardowym po raz kolejny została uniesiona w górę. Dopisujemy AS LIGHT DIES do grona nazw bezapelacyjnie wybitnych, których muzyka ze schlebianiem tanim gustom nie ma absolutnie nic wspólnego, których muzyka wyprzedziła swą epokę...

ocena:  10/ 10

www.aslightdies.com


www.myspace.com/aslightdies


www.myspace.com/badmoodman


darkzoneproductions.blogspot.com


autor: Kępol



<<<---powrót