| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DDT

"Dethroned Death / Fineness of Brutality"

Redrum666 (CD 1993 - 2010) 

Czy ktoś jeszcze pamięta DDT? Pewnie kilka osób, które zaczytywało się prawie 20 lat temu w kserowane ziny, wymieniało się kasetami lub zdobywało podziemne nagrania w jeszcze inny sposób. Na początku lat 90-ych nastąpił w naszym kraju wysyp kapel, które chciały dorównać zagranicznym, mnóstwo ludzi angażowało się w to i tak szybko, jak zaczynali, tak kończyli. DDT działało przez około 4 lata i było na tyle aktywne, że pozostawiło po sobie dwie demówki i jedno, składające się z jednego utworu promo. Cały dorobek zebrało po raz pierwszy na srebrnym krążku CD Redrum666 i dzięki temu u jednych wspomnienia ożyją, a inni poznają ten zespół i może nawet go polubią. "Dethroned Death / Fineness of Brutality" zaczyna się zgodnie z chronologią nagrań: od pierwszego demo z 1991 roku. Pomimo, że określa się je jako na wskroś death metalowe, to już pierwszy numer, "Dethroned Death", wskazuje na wyraźną fascynację muzyków z Pisza CELTIC FROST z okresu "To Mega Therion" i wcześniejszych tworów szwajcarskiej legendy. Dalsze utwory nie odbiegają od tego, choć rzeczywiście ślady ciężkiego i na swój sposób pokręconego death'u są tu słyszalne. Można by tu wymienić całe mnóstwo nazw, które wpłynęły na muzę DDT, ale jest ich zbyt wiele, by je tu przytaczać. Z drugiej strony pełny szacun dla tej grupy, bo tak naprawdę nie grają pod konkretne kapele, ale po swojemu i na ile potrafią mieszają to w jedną całość. Trzeba też przyznać, że jak na amatorskie warunki, w jakich dokonano nagrań, brzmienie nie jest nieczyste, a pewne brudy dodają jedynie smaczku temu stuffowi. To samo dotyczy drugiego demo z 1992 roku - "Fineness of Brutality", na którym znalazły się 4 kawałki, plus intro i outro. Jeden z numerów to - a jakże! - cover "Dethroned Emperor" CELTIC FROST. Muzycy postanowili sprawdzić się w jeszcze bardziej rozbudowanych i złożonych kompozycjach, co po części się sprawdza, choć czasem zaciemnia obraz ich muzycznego przesłania. Momentami DDT operuje wręcz doom'owym ciężarem, pojawia się też kilka akustycznych wtrętów i ozdobników. Słówko należy się jeszcze bonusowi w postaci zarejestrowanego w 1994 roku "Introverted Art", w którym wedle odnalezionych przeze mnie informacji część partii gitar nagrał sam Peter z VADER'a. Ten numer brzmi nieco lepiej od poprzednich, ale nadal tkwi w Celticowskich korzeniach, pojawiają się też coraz śmielej klawiszowe tła. Pewnie gdyby grupa kontynuowała granie, byłaby teraz wspominana tak, jak popularne w połowie lat 90-ych zespoły pokroju CRYPTIC TALES czy CEMETERY OF SCREAM. Cóż, nie zdecydowali się nic więcej nagrać, lecz tak czy siak, przy okazji wydania tego CD mamy okazję obcować z kawałkiem historii polskiego metalowego podziemia, które dało podwaliny tak dobrze mającej się po dziś dzień i szanowanej poza granicami scenie.

ocena:  7/ 10

www.redrum666.net


autor: Diovis



<<<---powrót