| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ENDNAME

?Demetra?

Slow Burn Records (CD 2014) 

W porównaniu z poprzednim albumem ?Anthropomachy? ENDNAME poszło dość mocno do przodu i nie dziwi mnie fakt, że za wydanie krążka o tytule ?Demetra? odpowiada powiązany ze świetną Solitude Productions label Slow Burn Records. Przede wszystkim materiał nie jest tak wydłużony w nieskończoność jak jego poprzednik, a i zdecydowanie lepiej skonstruowany. Oczywiście nadal nie mamy tu do czynienia z czymś łatwo przyswajalnym i łatwym do zaszufladkowania, ponieważ moskiewskie trio gra instrumentalną miksturę math-core?a, progressive, sludge, doom, industrial, drone i post-metalu, co oznacza, że sporo się tutaj dzieje tak w sferze rytmicznej, jak i bardziej na powierzchni. Chyba najbardziej oczywistym i strawnym nie tylko dla łowców rzeczy ambitnych jest otwierający płytę, niespełna siedmiominutowy ?Duplication of the World?, gdzie jest i dość czytelna linia melodyczna i nie przegięta konstrukcja samego utworu. Chwilami ENDNAME wkracza tu w klimaty inspirowane KING CRIMSON, ale będzie to rozpoznawalne głównie dla tych, co mocniej wgłębiali się w twórczość legendarnego zespołu dowodzonego przez Roberta Frippa. Brzmienie tego utworu, jak i kolejnego ?Union? opiera się przede wszystkim na gitarach, basie i perkusji, ale to w sumie wystarcza, a klawiszowe plamy są jedynie ozdobnikami. Wspomniany ?Union? jest bardziej rozimprowizowany, ale i tutaj także obywa się bez przegięć z wykoślawianiem rytmu i pozbawianiem melodyki tej kompozycji. Jest miejsce na basowe pochody, perkusyjne przeszkadzajki, industrialny ciężar a la GODFLESH, solowe partie gitary, powolne riffy, rozliczne zmiany tempa i sporo różnych ozdobników, dzięki czemu 11 minut i 50 sekund mija bez wrażenia, że wynudziłem się przy tym, jak podczas stania w kolejce do kasy w supermarkecie. Pod koniec utworu dołączają do muzyki szamańskie wokalizy i z industrialnej Moskwy przenosimy się gdzieś na Syberię. Trudniejszy w odbiorze jest 17-minutowy ?Forest?, który zaczyna się post-rockowo i jednocześnie bardzo psychodelicznie. Basowe zagrywki uzupełniają odjechane dźwięki z efektów gitarowych, szumy, trybalne bębnienie i halucynogenna aura. Wpływy wczesnego PINK FLOYD i space rockowego HAWKWIND łączą się tutaj z GOD IS AN ASTRONAUT czy mniej nastawionym na epatowanie rytmiką MESHUGGAH, ale to tylko taka wskazówka gdzie umiejscowić dźwięki zawarte w tym fragmencie płyty, który rozrasta się do długiej, improwizowanej kompozycji, a ta w końcówce niepotrzebnie odpływa w nudnawy szum. Równie odjechany, choć powracający do bardziej gitarowej konwencji jest czwarty i ostatni kawałek o tytule ?DOTW RX?, gdzie na tle połamanej rytmiki szaleją efekty gitarowe i dziwaczne, powykręcane na maksa brzmienia. Ot, taka eksperymentalna końcówka. Uważam jednak, że ?Demetra? to album bardziej udany od ?Anthropomachy?, stąd punkcik więcej niż przy recenzji tamtego wydawnictwa.   
 

ocena:  7/ 10

www.endname.ru


www.facebook.com/EndNameBand


endname.bandcamp.com


www.myspace.com/endnameband


slowburn.ru


autor: Diovis



<<<---powrót