| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

LUCIFER?S HAMMER

?Mists of Time MMXIV?

Destro Records (CD 2014) 

Pomimo, że przy albumie widnieje rok wydania 2014, to sam zespół już od kilkunastu lat nie istnieje, a ten materiał jest wznowieniem pierwszego pełnego albumu LUCIFER?S HAMMER z 1997 roku, poszerzonym o zawartość najlepszego chyba demo grupy ?The Burning Church? z 1992 roku. Wynika z tego logicznie, że amerykański band działał w ostatniej dekadzie poprzedniego stulecia, a swoją historią sięga 1986 roku, chociaż z początku grał nieco inną muzę niż na przywołanych przed chwilą tytułach. Wydawca i promotor używają przy tej okazji słów ?najlepiej strzeżony sekret w amerykańskim podziemiu? i twierdzą, że to mus dla fanów MORTUARY DRAPE, OPERA IX, BLASPHEMY, INCANTATION i BEHERIT. Poniekąd można się z tym zgodzić, chociaż nie przesadzałbym tutaj z tymi podobieństwami, bo jeżeli nawet pewne momenty przybliżają Amerykanów do powyższych, to na pewno bliżej tutaj korzeniom, z których wywodzą się powyższe zespoły. LUCIFER?S HAMMER podobnie do nich nasącza swój black metal wpływami BATHORY, VENOM, MERCYFUL FATE, CELTIC FROST czy wczesnego SAMAEL, co słychać i w samych strukturach utworów, brzmieniu, używaniu klawiszy i lawirowaniu między diabolicznym heavy metalem (niektóre solówki nawiązują do tradycyjnego heavy!) a późniejszym black/death metalem. Ich muza przypomina mi chwilami fińskie BLACK CRUCIFIXION, które też nawiązuje do podobnych dźwięków i nie wchodzi zanadto na przykład w ekstremalność BLASPHEMY, a death metalowy jest w ilościach śladowych. Można też tutaj odnaleźć pewne pierwiastki prowadzącego do wczesnego CRADLE OF FILTH, zwłaszcza tego z okresu ?The Principle of Evil Made Flesh?, bowiem klawisze budują podobnie demoniczny klimat, pojawiają się czasem w dużym jak na black metal ilościach, a we wstępie do ?Sad Birds? Mist? udziela się ze swoją deklamacją niejaka Morganna Raven Devilla. Utwory z ?Mists of Time? chwilami wchodzą w doom?owy ciężar, a w połączeniu z black metalową surowością, akustycznymi momentami i nielicznymi elementami zaczerpniętymi z death metalu tworzą, przynajmniej chwilami, ciekawą całość. Sound jest podziemny, chociaż dość czytelny i da się wyczuć, że w chwili, gdy muzycy nagrywali ten debiutancki album mieli za sobą już dziesięcioletnie doświadczenie, chociaż wierni są pewnym ideałom undergroundu, więc nie wygładzają utworów i nie stosują oczywistych rozwiązań. W sumie ta mikstura starego metalu z lat 80-ych z takim, jaki rozpowszechnił się w latach 90-ych jest słuchalna i rzeczywiście pewnie mało kto zna ten zespół i będzie to pewna niespodzianka dla tych, co lubią takie mroczne, diaboliczne i jednocześnie monumentalne klimaty. Warto tutaj jeszcze wspomnieć, że pod koniec właściwego materiału umieszczono stylizowane na barokowo - średniowieczne klimaty gitarowe interludium ?Sonatina?, a po nim następuje przeróbka ?Enter the Eternal Fire? BATHORY. Bonusem na wersji ?Mists of Time MMXIV? jest wspomniane już demo z 1992 roku, które brzmi nieco bardziej surowo, archaicznie i tylko momentami interesująco. Po długim, ?pogodowym? intro z szumem wiatru i popadującym deszczem mamy rzeczywiście bliską BEHERIT czy BLASPHEMY młóckę w ?The Entrance To Gehenna?, poprawkę w postaci death metalowo sieczącego ?The Burning Church? oraz nieco wolniejsze ?Eternally Doomed? i ?Mourning Creations? Ruin?. Już podsumowując, ten album to swoiste ?signum temporis?, bo przed dwiema dekadami temu takie dźwięki były stosunkowo popularne i powszechne na metalowej scenie. LUCIFER?S HAMMER nie jest więc wybitnym produktem owych czasów, ale i nie jest przykładem tej mniej ciekawej strony ?medalu?.
 

ocena:  6,5/ 10

destrorecords.bandcamp.com


www.destrorecords.com


www.facebook.com/OfficialDestroRecords


autor: Diovis



<<<---powrót