| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

NE OBLIVISCARIS

?Citadel?

Season Of Mist Records (CD 2014) 

Australijczycy przeszli z wydającej ciekawe rzeczy, acz słabej promocyjnie Code666 Records do francuskiej, nie obawiającej się trudnych wyzwań Season Of Mist Records i był to moim zdaniem transfer udany, bo dzięki temu NE OBLIVISCARIS i ich progresywne przez duże P dźwięki będą mogły dotrzeć do większej ilości fanów ambitnej i odważnej muzyki. ?Portal of I? spełniał naprawdę wiele obietnic swoją wielobarwnością i wyśmienitym wykonawstwem, a ?Citadel? podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej, co mogłoby się zdawać nierealne, biorąc pod uwagę, że coraz trudniej o nowatorstwo w obecnych czasach. Osobiście jestem trochę znudzony ofertą obecnych kapel spod znaku progressive metalu i australijski band zdaje się być zastrzykiem świeżej krwi do tego obiegu. Tym bardziej, że materiał z ?Citadel? stara się jak najmocniej odejść od trendu wzorowania się na DREAM THEATER, a w zamian za to porusza się ze swobodą po terytoriach, które zdawać się mogło są zarezerwowane dla awangardowo - black metalowych wykonawców, OPETH czy nawet ANATHEMY, a na dodatek, ponownie wpleciono w gitarowe granie prześwietne i oryginalne brzmienie skrzypiec obsługiwanych przez Tima Charlesa, który dodatkowo śpiewa na tej płycie dużo i robi to znakomicie, a wtóruje mu w tym od czasu do czasu growlujący Xenoyr, również samodzielnie czyniący świetną robotę. Na nowym albumie Australijczycy postanowili też zmierzyć się z formami suit podzielonych na kilka części i w ten sposób otrzymujemy już na początek ponad 23-minutowy ?Painters of the Tempest?, a druga z części, ?Triptych Lux? jest również podzielona na trzy ?movementy?. Prawdziwe cudo, które otwiera pianistyczny motyw z brawurowym solo skrzypiec, co za chwilę rozwija się w progressive black metalowy temat, który kalejdoskopowo rozwija się w różne formy, a przy tym trzyma się głównego wątku, a o to przecież trudno w tak długiej kompozycji. Ileż w tym dramaturgii, pasji, emocji, a dla tych, co lubią bogate muzycznie rzeczy - różnego rodzaju detali wygrywanych przez gitary, bas, bębny, pianino i przywołane już skrzypce. Do tego NE OBLIVISCARIS zaskakuje po raz kolejny nieszablonową melodyką i swobodnymi przeskokami stylistycznymi. Ostatnia część ?Painters of the Tempest? spina klamrą tę rozbudowaną kompozycję motywami nawiązującymi do tradycyjnej muzyki hiszpańskiej i zaprawdę powiadam, że pomysł jest przedni i znakomicie wykonany. W prawie 10-minutowym ?Pyrrhic? jest już zdecydowanie metalowo, ale też daleko od banału (wystarczy posłuchać brawurowej końcówki poprzedzonej klimatycznym, post-rockowym fragmentem) i jest to doskonały most między pierwszą suitą a drugą, już nieco krótszą o tytule ?Devour Me, Colossus?. W piętnastu minutach zamknięto właściwie wszystko, co charakteryzuje NE OBLIVISCARIS i jeśli ktoś przeczytał uważnie tę recenzję, ten wie, że można się tu spodziewać i progresywnego death metalu i black metalu w różnych jego postaciach i sporo melodyki oraz przestrzenności. Co za zespół! Co za album! Czapki z głów przed panami Xenoyrem, Charlesem, Baretem, Klavinsem, Brownem i Preslandem!  
 

ocena:  9,5/ 10

www.neobliscivaris.com


www.myspace.com/neobliviscaris


www.season-of-mist.com


autor: Diovis



<<<---powrót