| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

THE MORNINGSIDE

?Letters From the Empty Towns?

BadMoodMan Music & DarkZone Productions (CD 2014) 

Na wschód od naszego malowniczego kraju zjawisko doom metalowej sztuki rozkwita sobie w najlepsze. Są wartościowe kapele, jest wytwórnia zarządzana przez ludzi rozumiejących o co w tej, choć nie tylko w tej muzyce chodzi i jedyne co pozostaje to przedstawić światu co ambitniejsze czy zwyczajnie skuteczniejsze akty, bo to że z Rosji wcale nie oznacza od razu, że gorszy od brytyjskiego, skandynawskiego czy amerykańskiego. Najnowszy album moskiewskiego THE MORNINGSIDE wchodzi mi po prostu perfekcyjnie. Może nie przy pierwszych przesłuchaniach, bo wiadomo, że z to nie MOTORHEAD i trzeba się z taką muzykę troszeczkę oswoić, ale wrócić do ?Letters From the Empty Towns? zamierzam jeszcze nie raz. Ten krążek po prostu się wyróżnia. MORNINGSIDE uprawia na nim death/doom metal, ale nie w wydaniu funeralowym, a bardziej takim jakby chcieli połączyć wpływy PARADISE LOST z co silniej trzymających się tradycji krążków (?Deadlock Drive?, ?Ghost Lights?) czy KATATONII z melodyjno-depressive rockowego okresu (?On the Quayside?, ?The Traffic Guard?) z ostrzejszym graniem prosto ze Stanów, bo może zabrzmi to kuriozalnie, ale zwęszyłem tu wyraźną nutkę nagrań późnego DEATH czy w przypadku części solówek TESTAMENT. Album ma też, w dziwny sposób, troszkę wspólnego z SAMAELEM z czasów ?Blood Ritual? / ?Ceremony of Opposites?, FORGOTTEN TOMB (blackowa technika wokalna + doomowe partie gitary prowadzącej) i myślę, że sporo stylistycznych powiązań czy podpowiedzi można tu jeszcze wyszukać. Ci odbiorcy, których nuży utrzymany w wolniejszych tempach doom metal mogą przestać się obawiać, bo ?Letters From the Empty Towns? potrafi fragmentami całkiem nieźle przyspieszyć, co dzieje się choćby w ?Sidewalk Shuffle? czy stonowanym w późniejszych minutach i wspomnianym już wcześniej ?On the Quayside?, w którym usłyszymy śpiew w tzw. wydaniu czystym. Gitarzyście Igorowi Nikitinowi wychodzi on zdecydowanie słabiej niż blackowy scream czy też skrzek, ale to niewiele w konfrontacji z wartościami dodatnimi albumu. Technicznie i produkcyjnie jest cokolwiek przyzwoicie i takoż dzieje się tu pod względem kompozycyjnym czy tekstowym. Liryki są poetyckie, nie należą do banalnych czy kiczowatych i w przeciwieństwie do tych kreślonych niestety przez olbrzymią część metalowych muzyków, nie traktują bynajmniej o niczym. Podczas ich studiowania odsłaniają swój konceptualny charakter. Unifikuje je temat, zamieszkujących habitat miejski, ludzkich problemów emocjonalnych czy egzystencjalnych. Światła miast są w tekstach wielu kapel (jak również Tomasza Beksińskiego) symbolem gonitwy za pyłem, stadnego życia w modernistycznej Wieży Babel i zagubienia jednostki w obecnym świecie i myślę, że podobnie dzieje się i tu. Oślepiają niczym deadlightsy z ?To? Stephena Kinga, wysuszają resztki człowieczeństwa i zaganiają w objęcia zupełnego zatracenia, w czym konkurować mogę jedynie z dotykowymi wyświetlaczami smartfonów, którą to kwestię też poruszono na krążku (?Immersion?).
 

ocena:  8/ 10

themorningside.bandcamp.com


myspace.com/themorningsidemusic


www.youtube.com/user/TheMorningsideBand


solitude-prod.com/blog/category/badmoodman-music-releases/


autor: Kępol



<<<---powrót