| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DESERT STORM

?Omniscient?

Blindsight Records (CD 2015) 

Kurde, gdybym był tępakiem, co łyka wszystko co mu się zapoda jak aligatorowi, byle by napchać swoje paskudne trzewia, to bym sobie wyszył na plecaku kolejne logo. DESERT STORM pochodzi z cholernego, uniwersyteckiego Oxfordu i pewnie tego typu, zrzeszeni gdzieś między pracą w korporacji a pasjami muzycznymi kolesie są stwórcami ?Omniscient? - trzeciego w dorobku grupy albumu, który oczywiście jest przez promotora określany, bo tak mu wygodnie, słowami muzyków zespołów, jako ?naturalną progresję wobec poprzednich wydawnictw, a która ma w sobie elementy bluesa, sludge?u, stoneru, psychedelii i nawet odrobinę folku.?. Każdy Angol przy tej okazji, nawet jeśli dobrze się nie wsłuchał w tę płytę, powie, że oto światu dano coś, co dobije do poziomu na przykład LED ZEPPELIN, bo jeśli to nie jest rzecz komercyjna, to będzie to duży punkt marketingowy i ściema się przyjmie. Tym razem mają kolesie pecha, bo trafili na gościa, co muzykę od końcówki lat 60-ych do teraźniejszości ma obczajoną, a w dodatku ?gapami nie jest futrowany?. Innymi słowy, nie stawiałem tej płyty w ramach takich, by wywróciła mój muzyczny świat do góry nogami, a jednocześnie nie skreślałem jej na dzień dobry, bowiem zaskoczenia zawsze radują. Niestety, efekt końcowy jest taki, że już pierwsze kilkanaście minut ?Omniscient? uważam za totalną ściemę, ponieważ DESERT STORM stara się być, o taką, coolową kapelą z cyklu stoner/southern rocka/metalu, a skoro się rzucili na takie wody, to powinni być konsekwentni i zamknąć jakoś tę szafkę. Tymczasem oni nie dość, że jej nie domknęli i wędrują gdzie im się żywnie podoba i z czasem brzmi to jak bez ładu i bez składu, to jeszcze, jak ktoś jest kumaty w polskiej scenie wokółstonerowej, ten wie, że parę kapel z tego kręgu prezentuje jako taki poziom przerastający kolesiów z uniwersyteckiego miasta. Bo na dobrą sprawę ktoś posłucha tego albumu i powie ?hej, przecież tu wszystko jest tak, jak trzeba - żywe brzmienie, potężne riffy, siłowy, a przy tym czytelny wokal, szeleszczące blachy, zmiany tempa i w ogóle jest gites?. Poniekąd tak jest, a i pewne elementy klasycznego hard rocka, bluesa czy sludge?u wyłapie się tu i ówdzie, jest nawet trochę akustycznych fragmentów (w całości ?bezprądowa? jest na przykład balladowa kompozycja ?Home?), ale mam przemożne wrażenie, że wielu innych lepiej i przede wszystkim ciekawiej to zagrało już wcześniej, choć konkretnych nazw tutaj nie będę podawał, bo jest ich zbyt wiele i każdy usłyszy to samemu słuchając ze dwóch losowo wybranych numerów z tej płyty. W każdym razie należałoby szukać w Ameryce, gdyż takie brzmienia tutaj dominują.   

 

ocena:  5/ 10

www.facebook.com/desertstormuk


www.myspace.com/experiencethestorm


www.blindsightrecords.co.uk


autor: Diovis



<<<---powrót