| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DÉTENTE

?Recognize No Authority?

Xtreem Music (2 CD 2014 ) 

Wynajdowanie różnych ciekawostek muzycznych z przeszłości stało się jednym z koników Dave?a Rottena z Xtreem Music. W sumie dobrze robi, że ocala od zapomnienia wiele rzeczy dawniej niezauważonych z takich czy innych przyczyn, a i ciekawa lekcja historii metalu się przy tej okazji odbywa. Kiedy zapytam, jaka muzyka królowała w świecie cięższych dźwięków w latach 80-ych, to jaka będzie odpowiedź? Bez większego namysłu większość odpowie, że klasyczny heavy metal i thrash metal. No właśnie, po boomie na Nową Falą Brytyjskiego Heavy Metalu, wraz z pierwszymi albumami METALLICY i SLAYER?a przyszła thrash?owa rewolucja, a za nimi podążyło kilkaset co najmniej godnych chwili uwagi kapel i zwłaszcza w Stanach zrobiło się tak gęsto, że nie sposób było poznać wszystkich zespołów. Jednym z takich, które duża część fanów w Europie przeoczyła, było DÉTENTE , a był to band o tyle charakterystyczny, że na jego czele stała nie żyjąca już niestety od prawie dwudziestu lat wokalistka Dawn Crosby, której głos brzmiał jak bardziej wrzaskliwe połączenie Doro Pesch i Udo Dirkschneidera ;-). Gardziołko to ta diablica faktycznie miała, a w połączeniu z bardzo bezpośrednią, zazwyczaj szybką muzą i gitarowymi wywijasami Chleba Quinna nadal ma dużą moc i mówimy tu przecież o latach 80-ych, a te dla niektórych wydają się niezwykle daleką przeszłością. Podstawowym daniem dwupłytowego wydawnictwa Xtreem Music jest jedyny pełny album DÉTENTE zatytułowany ?Recognize No Authority? z 1986 roku (oryginalnie wydany przez Metal Blade Records, a później wznowiony przez Roadracer Records) i pokazuje on, że kalifornijski band miał wiele do powiedzenia, a wspomniane już wokalizy pani Crosby w połączeniu z generalnie szybkim graniem (wolniejszy jest może tylko ?Life Is Pain? i bliższy niemieckiemu heavy metalowi ?Vultures In the Sky? na samym końcu płyty - nota bene kawałek z 1984 roku) z uwypuklonymi partiami basu i gitarowymi smaczkami dalekie są od standardów METALLICY czy SLAYER?a i przypominają nieco bardziej WHIPLASH, HIRAX, EVILDEAD, NUCLEAR ASSAULT czy chwilami EXODUS. Niektóre numery można uplasować gdzieś na pograniczu klasycznego thrashu i thrashcore?a, a tu i ówdzie przebijają się wpływy klasycznego heavy metalu i speed metalu w stylu kanadyjskiego EXCITER. Taka mikstura wciąż robi wrażenie i faktycznie szkoda by było, żeby ten zespół przepadł bez echa, tym bardziej, że powrócił na jakiś czas pod koniec poprzedniej dekady z już inną oczywiście wokalistką, Tiiną Teal, a jedne z nielicznych przejawów tej współpracy otrzymujemy już na pierwszym dysku ?Recognize??, gdzie znalazły się dwa na nowo nagrane kawałki z albumu, czyli ?Blood I Bleed? oraz ?Genocide (Catalepsy)?. I ona dobrze radziła sobie z wokalami, ale nie była li tylko kopią swojej nie żyjącej koleżanki.

Równie ciekawy, o ile nie ciekawszy, choć ciut trudniejszy w odbiorze ze względu na jakość nagrań, jest dysk nr 2, na którym zawarte zostały nagrania z wszystkich czterech demówek DÉTENTE z lat 1984-1989, jeden utwór z próby, jeden utwór koncertowy oraz dwa demosy działającego równolegle z tym zespołem side-projektu o nazwie CATALEPSY. Zaskoczeń jest kilka. Już na swoim pierwszym demo z 1984 roku zasuwali nieźle i ten pre-thrash prezentuje się bardzo dobrze w numerze ?Shattered Illusions?. Drugie demo z tego samego roku jest jeszcze bardziej szalone i już zbliżone do tego, co znajdziemy na pełnej płycie z 1986 roku. Nagranie ?Chemical Joy? z próby w 1985 roku i koncertową wersję ?Murder Inc.? z tego samego roku można potraktować wyłącznie w kategorii ciekawostek, natomiast trzecie demo z 1987 roku i czwarte, ostatnie z 1989 roku pokazują, że zespół szedł w stronę większego kombinowania i zagęszczania thrash metalu z bardziej różnorodnymi wokalami Dawn Crosby i bardziej nowoczesnym podejściem do grania, ale jak wiadomo, kontynuacji nie było, bowiem grupa się rozpadła, a Dawn próbowała później bezskutecznie ze swoim bandem FEAR OF GOD. Równolegle, w 1987 roku ten sam skład ruszył z CATALEPSY, gdzie do około 1989 roku w sumie grali dość podobną muzę, choć nie pozbawioną korzennego thrash metalu skażonego oldskulowym heavy metalem, co przywodzi na myśl wczesne utwory głównego zespołu muzyków z Kalifornii. Nie bardzo więc rozumiem sens tego, że ten side-projekt został powołany do życia. Jeśli jednak komuś spodobają się utwory DÉTENTE, ten może oczywiście posłuchać i tych demosów, a na tym drugim zaskoczeniem będzie na pewno cover ?Piece of My Heart? JANIS JOPLIN. Ogólnie wyceniam to wydawnictwo na sześć punktów, ale jest to bardzo mocna szóstka, a dla fanów thrashu pozycja jest mimo wszystko obowiązkową, zwłaszcza pełny album plus pierwsze dwa dema DÉTENTE.  
 

ocena:  6/ 10

www.facebook.com/officialdetente


www.xtreemmusic.com


autor: Diovis



<<<---powrót