| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ELEGANTLY WASTED

?The Dog Years?

Flaco Music (CD 2013 ) 

Wraz z takimi płytami przychodzą koszmarne wspomnienia z przełomu lat 80-ych i 90-ych, gdy sukcesy osiągały różne beznadziejne zespoły z kolorowo ubranymi, nie do końca męsko wyglądającymi kolesiami. Epoka gender pełną gębą hehe. Na szczęście to nigdy nie wróciło i chociaż STEEL PANTHER ostatnimi czasy osiągnął spory sukces, to nie wiąże się to z większą inwazją hair czy glam metalu. Inne czasy, inni ludzie - chciałoby się rzec? Nie jest tak do końca, ale weźmy to w duży cudzysłów i brnijmy dalej? Nie chciałbym wrzucać ELEGANTLY WASTED do jednego wora ze wspomnianą ?Stalową Panterą? czy koszmarkami epoki minionej, jednak na początku można mieć takie wrażenie. Na zdjęciu obok ciemnowłosej panny (jak się okazuje, rzeczywiście kobiety - gitarzystki Queen D.) jest gościu w kapeluszu, z tyłu farbowany blondyn, a obok niego koleś w ciemnych okularach, natomiast okładka ?The Dog Years? przypomina trochę front covery z czasów GUNS ?N ROSES czy L.A.GUNS. Pierwsze dźwięki też kojarzą się z typowo amerykańskim rock ?n rollem i całym tym blichtrem melodyjnych kawałków z nutką pseudo-dekadentyzmu czy hedonizmu popisujących się gitar, choć z czasem słychać, że obok wyraźnych inspiracji dawnymi czasami od tej populistycznej strony mamy tutaj na rockowo zrobione piosenki sięgające THE BEATLES (np. numer tytułowy), bardziej lajtowo potraktowane AC/DC, sporo nawiązań do soft rocka w amerykańskim stylu i tych wszystkich wykonawców pokroju Tom Petty, Neil Young czy Bryan Adams, a więc nie tak do końca zepsutą do szpiku kości komerchę. Generalnie ?The Dog Years? to taki nieszczególnie wyróżniający się, choć mocno gitarowy album z zestawem rockowych piosenek, które nie dostarczają dreszczy na plecach, ale nie odrażają przesadną słodyczą. Momentami ELEGANTLY WASTED wpadają w klimaty OASIS (?Morning Fog?) i nawet ten manieryczny wokal Lenny?ego J. przypomina Liama Gallaghera z tej brytyjskiej kapeli, która miała być tak wielka jak Beatlesi i pewnie niektórzy tak uważają po dziś dzień. Oczywiście jest też coś na kształt ballad (?Dead End Street?) i sympatyczny instrumental ?Bella? na koniec, ale równie dobrze mogłem nie słuchać tej płyty i nic na dobrą sprawę bym nie stracił. Jeśli komuś się jednak trafi na drodze, a lubi niezbyt ciężki rock z nienajgorszym gitarowym rzemiosłem, to spokojnie może posłuchać, ale niech nie liczy na ciary na plecach.    

 

ocena:  5/ 10

www.elegantlywasted.net


www.facebook.com/elegantlywastedband


www.reverbnation.com/elegantlywasted


autor: Diovis



<<<---powrót