| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MANDRAKE

"Innocence Weakness"

Grau Records (CD 2010) 

Mam mieszane wrażenia co do MANDRAKE, jak i do obecnego gothic metalu w ogóle. Albo zespoły grające w tej stylistyce poszły w kierunku plastikowego pop-nie wiadomo czego, albo w ostateczności popadły w niby-progresywne dźwięki, co też często okazuje się być po prostu bełkotem. Niemiecki MANDRAKE akurat nie odpowiada obu tym scenariuszom, ale jako zespół, który nigdy nie rokował na wejście do pierwszej ligi też miota się cholernie w tym, co chce zaprezentować swoim słuchaczom. Nie wiem, na ile może liczyć na fanów w niemieckojęzycznych krajach, którzy są przykładem ludzi trochę mało wyczulonych na oddzielanie od siebie kiczu i czegoś wartościowego, jednak mam przekonanie, że "Innocence Weakness" nie poprawi pozycji w rankingu tej kapeli. Zdecydowanie nie spodoba się ten album tym, którzy poszukują słodkich melodyjek podprawionych prostymi liniami gitar i wysuwających się na pierwszy plan klawiszy. MANDRAKE często i gęsto posiłkuje się raczej tym, co sprawdzało się tuż po połowie lat 90-ych, czyli odpowiednio zbalansowanych niedźwiedzich ryków wokalisty i pięknych żeńskich śpiewów, a muzyka, mimo iż bazuje na nie tak znowu skomplikowanych aranżacjach, oferuje coś więcej niż tylko łatwą do zanucenia linię melodyczną. Chwilami (np. w "Save Us From Ourselves") niemiecki kwintet zbliża się do klimatu pierwszego albumu THE GATHERING, czasem sięga po rozwiązania ze starych płyt THEATRE OF TRAGEDY, a momentami - ku mojemu zaskoczeniu i paru innych osób pewnie też - kieruje się ku tradycyjnemu doom/death metalowi. Nawet jeśli poczyna się robić bardziej melodyjnie (jak w "A Serenade To the Sea"), to obraz w pewnym momencie się zmienia i już nie jest tylko i wyłącznie słodko i przyjemnie. To na pewno plus tego materiału, ale z drugiej strony brakuje pewnego zdecydowania tym dźwiękom, a Birgit Lau, choć dysponuje miłym dla ucha wokalem, nie przekonuje swoimi partiami. Jej głos błyszczy tutaj zbyt rzadko, a i growle Lutza de Puttera nie wychodzą poza pewien sprawdzony przez innych standard. Atutów można się doszukiwać jeszcze w tych, niestety nielicznych, bardziej przestrzennych, prawie że post-rockowych fragmentach, jak na przykład w instrumentalnym "Innocence", które bez wątpienia wzbogacają ten stuff, jednak jak już napisałem wcześniej, całej płycie brakuje odwagi, by określić się, czy MANDRAKE chce kultywować stare tradycje gothic metalowe sprzed lat kilkunastu, czy poddać się marazmowi charakterystycznemu dla całego podgatunku. Bo niby są udane utwory pokroju wspomnianych już "Save Us From Ourselves" i "A Serenade To the Sea", a także nie wymienione wcześniej "Autumn Infinity", "Coma" czy "Silhouette", lecz patrząc na całokształt już tak kolorowo nie jest. A szkoda, bo po raz kolejny tego typu płyta powstała w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy nie skłoniła mnie, by sięgnąć po nieco starsze pozycje z tego kręgu. Cóż, zawsze jednak pozostaje wypróbowany i niezłomny MY DYING BRIDE, czy niektóre rzeczy wydawane choćby przez Solitude Productions...

ocena:  6/ 10

www.mandrake.de


www.myspace.com/mandrakemetal


www.grau.de


autor: Diovis



<<<---powrót