| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

POISONBLACK

"Of Rust And Bones"

Century Media Records & EMI Music Polska (CD 2010) 

SENTENCED to najprawdopodobniej jedna z najbardziej opłakiwanych grup wszech czasów. Decyzję o zakończeniu działalności przypieczętowali pięć lat temu krążkiem o wiele mówiącej nazwie "The Funeral Album". Krążkiem jak najbardziej godnym miana wieńczącego działalność grupy lauru, aczkolwiek tak dobre płyty zawsze budziły apetyt na więcej, więc fani fińskiej formacji spokojnie spać nie mogli. Powiadają, że nadzieja umiera ostatnia, lecz w tym przypadku poległa ona wraz z odejściem gitarzysty - Miiki Tenkuli. Pojawia się więc pytanie: czy SENTENCED pozostawił swym miłośnikom wyłącznie plastikowe krążki? Artyści, jak to artyści - długo w jednym miejscu nie wysiedzą i projekt POISONBLACK powinien być dla fanów późnego oblicza "Skazańców" naprawdę konkretnym aktem pocieszenia, albowiem, wnioskując po stylistyce ich najnowszego LP - do nich głównie jest adresowany. Chociaż... sprawy aż tak bym nie upraszczał. "Of Rust And Bones" to ponad pięćdziesiąt minut grania niezwykle wysmakowanego, które każdy zwolennik dobrego rocka powinien obadać. Personami, które przeniosły na płyty nowego szyldu hardrockowy pazur oraz gotycki mrok (czyli elementy, bez których muzyka macierzystego bandu gdzieś od połowy minionej dekady obyć się nie mogła) są: stojący również za wiosłem prowadzącym - wokalista Ville Laihiala, oraz młócący w swój perkusyjny zestaw - Tarmo Kanerva. W jednym z wywiadów ów Laihiala zdradził, że "Of Rust And Bones" jest płytą nagrywaną na tak zwaną "setkę" czyli na żywo, ale w studio. Chodziło ponoć o uzyskanie drive'u zbliżonego do tego, z jakim AC/DC walili w swe "piekielne dzwony" i jakby się płycie nie przyglądać, z której strony by ucha nie przyłożyć i jakiego jej fragmentu by pod lupę nie wziąć - w tej materii wszystko gra. Odpalamy "Sun Shines Black" i już przy pierwszym refrenie łapiemy się na tym, że noga pod biurkiem sama nam chodzi. Pięknie pulsująca sekcja, ciężkie, soczyste riffy, zachrypnięty głos Ville'a, no i delikatne, dawkowane z głową klawisze o cieplutkim hammondowym brzmieniu - to od razu zauważalne elementy tej układanki. "Leech" to jak dla mnie utwór jeszcze bardziej rock'n'rollowy, w którym czuć nielichą nutkę lat siedemdziesiątych. Najbardziej wyróżniają się natomiast te utwory, w których znalazło się ciut więcej miejsca na przyjemne, nastrojowe zwolnienia, jak "Invisible", czy "Down the Drain", oraz te z nieprzeciętnie przemyślanym dynamicznym riffem, jak choćby "Casket Case". Bezapelacyjnym bohaterem tego wydawnictwa jest tu dla mnie jednak absolutnie kapitalny "Buried Alive", stanowiący coś w rodzaju kwintesencji stylu grupy. Ten refren urywa głowę razem z płucami i naprawdę szkoda, że na "Of Rust And Bones" nie znalazłem żadnej innej ścieżki, która porwałaby mnie w sposób tak obłędny jak właśnie "Buried Alive". Niezależnie od tego jest to dzieło bez wątpienia warte uwagi. Tym bardziej, że wyśmienitą muzykę oprawiono tu w całkiem miłą dla oka i niezwykle klimatyczną okładkę.

ocena:  8,5/ 10

www.poisonblack.com


www.myspace.com/officialpoisonblack


www.centurymedia.com/index.aspx


autor: Kępol



<<<---powrót