| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

GRISTNAM

?Even Less?

Housecore Records (LP & MC 2015) 

Nie dziwię się w sumie Philowi Anselmo, że przez cały czas wspiera ziomków z nowoorleańskiego regionu, a nawet robi dużo więcej niż powinien. Poświęca naprawdę mnóstwo czasu na działania promocyjne, wydawnicze, koncertowe i jakie tam jeszcze są, zamiast skupić się wyłącznie na tym, co by mogło jeszcze pomóc jemu samemu. Pełny szacun! Jednak patrząc na to z innej strony, to dostrzegam, że usilnie szuka wśród tych wspieranych takich, co są bliscy jego pojmowaniu ekstremalnego grania. Swego czasu Anselmo miał silne ciągoty do black metalu, zaś teraz jakoby wraca do korzeni ?bagnistego? sludge?u i korzennego extreme metalu z naciskiem na wszelaką brzydotę wywodzącą się w jakimś tam stopniu od EYEHATEGOD. Co prawda GRISTNAM gra miksturę post-hardcore?a i sludge?u, a ich wulgarne wręcz podejście do muzyki chwilami zbliża się do tego, co były frontman PANTERY ostatnio wyczyniał na swoim prawie solowym albumie ?Walk Through Exits Only?, tyle że jego młodsi koledzy są jednak bardziej dosadni i kiedy trzeba zwolnić, to prawie wchodzą na teren brutalistycznego death metalu połączonego z sludge?owym brudem, a kiedy przyśpieszają, to więcej w tym chaosu i niepoukładania. Amerykańscy żurnaliści oczywiście podlizują się, jak tylko mogą i wypisują peany, że GRISTNAM jest nieprzewidywalny, groove jest u nich nieziemski, a opisy wspominają i o THE DILLINGER ESCAPE PLAN, i o hardcore punku, ale ja z tym się kompletnie nie zgadzam. Owszem, pałera, agresywności i brutalności nie brakuje na całym, złożonym w sumie z dwóch materiałów nagranych w 2013 i 2014 roku albumie, ale z czasem ten nieład i zbytnie skondensowanie dźwięków zaczynają nużyć. Tu już nie chodzi o to, że z tych kawałków trudno wyłuskać jakiś wyróżniający się i bardziej chwytliwy, ale mam wrażenie, że kolesie po prostu chcą zabłysnąć tą swoją energetycznością, tylko że najczęściej nad nią nie panują i na dobrą sprawę wystarczy posłuchać dwóch, max trzech kawałków, by wiedzieć jak prezentuje się całość. Niewątpliwie Phillip H. Anselmo ma prawo wybierać co mu się żywnie podoba, lecz nie zawsze trzeba to łykać bez krytycyzmu.  
 

 

ocena:  4/ 10

www.facebook.com/gristnam


www.thehousecorerecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót