| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ANTIQUUS

"The End World"

własna produkcja zespołu (CDR 2010) 

Abazus nie jest nowicjuszem na metalowej scenie. Sam szyld ANTIQUUS powstał w latach 1985-1986, z owego czasu pochodzi też demo "Mortiis". Wkrótce potem grupa przemianowuje się w DARK MOON, znika na jakiś czas, by w 2007 roku powrócić po raz kolejny pod starą nazwą i w stosunkowo krótkim czasie wypuszczone zostały cztery kolejne materiały. "The End World" to najnowszy i wydawać by się mogło, że najlepszy. Cóż, moje obawy pojawiały się wraz z wglądem do okładki, która jest po prostu słabiutka, ale że "książki nie poznaje się po okładce", wgłębiałem się dalej i okazało się, iż zdjęcia lidera ANTIQUUS z dwiema niewiastami, choć obrobione komputerowo, odpowiadają faktom, bo do Abazusa rzeczywiście dołączyły dwie niewiasty - Dark Queen i Xy. Na nic jednak to żeńskie towarzystwo się nie zdało, bo wiadomo, iż w tym wszystkim najważniejsza jest muzyka, a kobiecego wkładu tak po prawdzie żadnego tutaj nie odnotowałem. "Intro" można przeboleć, gdyż nikomu nie zaszkodzi nagrać krótkiego, mrocznego wstępu. Wraz z "Destruction" poczułem jednak prawdziwy kubeł zimnej wody na mojej głowie, ponieważ utwór ten operuje cieniutko brzmiącą gitarą, brakiem słyszalnej perkusji (tak czy siak, automatu) i diabelnie banalnym rozwojem akcji. "Fuckin World" mogło zmienić ogląd sytuacji, ale "flecikowe" partie klawiszy, nudne gitarowe riffy i jednostajnie pukająca perkusja (przypominam - automat) jedynie pogorszyły sprawę. Ten utwór po prostu dłuży się niemiłosiernie, a demówkowe brzmienie rodem sprzed 20 lat to już w ogóle porażka. Co można napisać o "Repressed" i "Dying"? To samo, albowiem wiedząc o tym, że muzyk para się metalem od lat kilkunastu nie powinien robić takich błędów, jak złe wyważenie poszczególnych instrumentów, zwyczajnie słabe aranżacje i sto innych grzechów. Poza nielicznymi, pozbawionymi fałszów solówkami gitary, reszta brzmi jak nagrywana na starym kaseciaku. Pozniekształcane, chwilami wręcz groteskowe wokale, marne klawiszowe wstawki i koszmarnie brzmiące partie gitar zwyczajnie męczą i dręczą przy każdym kolejnym odsłuchu. Jeszcze mogę zrozumieć uporczywe nawiązywanie do starych demo-produkcji sprzed lat kilkunastu i więcej, bo taką wizję ma Abazus, ale do tego trzeba mieć pomysły i postarać się o odpowiedni sound, a nie tylko coś, co bzyczy i nie ma rąk ani nóg. VADER'owskie "Victory" z niby-blackowymi wokalizami już po prostu dobija i nie mam ani krzty poczucia, że autor muzyki postarał się o coś, co nawet silnie naciągając można nazwać przejawem talentu lub efektem ciężkiej pracy. Ja Ci dobrze radzę, kolego Abazus - zostaw dziewczyny w spokoju, spotykaj się z nimi w pozamuzycznym życiu, przemyśl co i jak chcesz grać, poćwicz przez kilkanaście miesięcy, nagraj ze dwa, trzy utwory i wówczas pogadamy. Na razie popełniłeś koszmarek, jakich mało.

ocena:  3/ 10

www.antiquus.rox.pl


www.myspace.com/antiquus666


autor: Diovis



<<<---powrót