| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BLACK BOOK LODGE

?Entering Another Measure?

Mighty Music (CD 2015) 

Jeszcze na dobre nie ucichły echa poprzedniego, naprawdę bardzo udanego albumu ?Tundra?, a muzycy heavy rockowego power trio BLACK BOOK LODGE już zaoferowali sześć nowych utworów. Jak sami mówią, wręcz ?umierali z niecierpliwości, by grać jakiś nowy materiał?, a więc widać, że energia ich rozpiera i idąc śladem starych kapel rockowych z lat 70-ych są niezwykle płodni. Poszli jednak tą drogą, że zamiast tłuc ponad godzinę muzy Ronny, Trygve i Jakob stworzyli i nagrali 42-minutowy materiał. To z jednej strony dobrze, a z drugiej mogło być tego jednak więcej. Zawsze jednak lepszy niedosyt, niż przesyt, prawda? Nowy album zaczyna się dość odważnie, bo jak na rockowy jak by nie patrzeć band spokojne gitarowe zagrywki, nieśmiały, lekko niedbały głos wokalisty i ponure brzmienie wiolonczeli mogą zmylić parę osób, że oto BLACK BOOK LODGE skręciło gdzieś w stronę post-rocka. Chwilę potem wchodzą już jednak bas i perkusja i chociaż atmosfera ?The Martyr? nie zmienia się aż tak drastycznie, to przestery gitarowe są już obecne i? uwaga! - inspirowane dotąd między innymi grunge?em i stonerem granie zostało tutaj zastąpione miksturą wpływów starego KING CRIMSON, (sic!) post-rocka i epickiego hard rocka. Sami muzycy twierdzą, że tak epicko miało być i że ich zamiarem było zmierzać do crimsonowskiego, kakofonicznego finału, a potwierdzają to już pojawiające się wcześniej frippowskie, transowe i dysonansowe partie gitar oraz grający jakby ?w drugą stronę? bas, a że wokal jest z trochę innej bajki? To w sumie nieistotne, bowiem ważne jest, że ci kolesie wiedzą, jak zainteresować swoją muzą. To naprawdę prześwietny, prawie 10-minutowy wstęp do albumu, po którym szufladkujący ich jako odpowiedź na SOUNDGARDEN ludzie zmierzą się z nową rzeczywistością? Chociaż drugi na płycie ?Ad Interim? pewnie przyniesie im pociechę, bo coś z ducha grupy dowodzonej przez Chrisa Cornella jest tutaj obecne, tak w wokalach, jak i prowadzeniu dźwięków. Wedle słów basisty Trygve Borelliego, aranżowali ten kawałek miliardy razy, ale w końcu któraś z wersji weszła na płytę. Czy najlepsza, tego nie wiem, ale to na pewno klimatyczny kawał rockowego grania nawiązującego do najlepszych tradycji tego bardziej sabbathowskiego grunge?u. Ucieczka od różnych szufladek następuje więc na całego, tym bardziej, że tytułowy numer w pierwszej części opiera się na prostocie i zdaje się być niewymuszoną piosenką, a w drugiej kroczy coraz bardziej w stronę space rocka i post-metalu w jednym. Przy tym BLACK BOOK LODGE jawi się tu jako żywiołowo i gęsto grająca kapela. O ?27 Years? Trygve i Ronnie mówią, że z początku był to numer w stylu PORCUPINE TREE, lecz z czasem zmienił się w coś przypominające JESUS LIZARD i FRANKENSTEIN, a w sumie podsumowali to, że brzmi jak by progresywnego rocka grali nastolatkowie, choć twórcy są już bliżej trzydziestki. Coś w tym jest, bo noise rock łączy się tutaj z rockiem z lat 70-ych dzięki rozlicznym improwizacjom i dłuższym, instrumentalnym partiom, a akordowe smaczki i melodyczność wokalu Ronny?ego znowu zahaczają gdzieś o SOUNDGARDEN. ?New Provenance? to kolejny epicki, mistyczny kawałek z wyeksponowanym od czasu do czasu klawiszowym tłem i atmosferą niczym z pierwszych płyt KING CRIMSON, przefiltrowaną oczywiście przez ciut bardziej współczesne wpływy. Jest rockowo i jest bombastycznie, a gdzieś w środku robi się spokojnie, melancholijnie i przestrzennie. Klimatyczny ?Alizarin? zamyka całość w delikatny i subtelny sposób. Jedna z najlepszych rockowych płyt tego roku? Jak najbardziej!

ocena:  9,5/ 10

www.facebook.com/blackbooklodge


www.mightymusic.dk


autor: Diovis



<<<---powrót