| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CICCHONE RITCHIE

?Within Our Parameters?

Prime Collective (CD 2015) 

Tak jak już wspomniałem w recenzji duńskiego STREAM CITY, Prime Collective specjalizuje się w pisaniu dość niejasnych informacji na temat danego zespołu i wydawnictwa. Tym razem dowiedziałem się o CICCHONE RITCHIE, że grają emocjonalnego, ekspresyjnego i autentycznego rocka, a poza tym wiem, że grupa wystąpiła już tu i tam w Danii, a ich debiutancki album, ?Within Our Parameters?, zmasterował sam Alan Douches, który w przeszłości współpracował między innymi z KILLSWITCH ENGAGE, MASTODON czy MOTORHEAD. I to ostatnie rzeczywiście słychać, bo sound jest klarowny i przy tym wcale nie tak miękki, a w tych bardziej przestrzennych fragmentach jest faktycznie przestrzeń. Da się jednak wyczuć, że wcześniejsze prace studyjne przebiegały w studiu (konkretnie duńskich CB Studios), gdzie przemycono trochę syntetycznej produkcji, co zwłaszcza słychać w partiach perkusji. Większych zastrzeżeń pod tym względem jednak nie mam, bo to rzeczywiście rzecz rockowa, ale pamiętajmy, że mamy rok 2015 rok i skoro to debiutanci, to pewnie urodzili się tak około 20 lat temu i patrzą na pryzmat rocka poprzez nieco inne fascynacje. Na ?Within Our Parameters? nie ma tak ostatnio modnego retro czy vintage rocka, hard rockowej czy blues rockowej surowości, a zamiast tego nowoczesne granie, które wpisuje się w te wszystkie modernistyczne zespoły sięgające po różne środki, ale zachowujące w swoich dźwiękach dużą dozę melodyjności. Nie zdziwiłbym się, gdyby te numery spodobały się nastolatkom zasłuchanych w tych wszystkich grupach pokroju IMAGINE DRAGONS czy FALL OUT BOY. Ale jednocześnie to generalnie gitarowe i dość gęste młócenie, które odnosi się do tych mniej krzykliwych kapel z kręgu metalcore?a, do przywołanego już MASTODON, do późniejszego IN FLAMES, a gdzieś tam z tyłu głowy pojawiają się jeszcze inne nazwy, ale mniej istotne dla tej recenzji. Jeśli już CICCHONE RITCHIE używa pianina czy klawiszy, to są to raczej ozdobniki i akcenty podkreślają emocjonalność tego materiału i może nie wyróżniającego się niczym szczególnym wokalisty, który jednak swoją robotę wykonał należycie. Jeszcze może nie potrafią stworzyć jakichś szczególnie wyróżniających się kawałków i czasem popadają w pewien schematyzm, ale podoba mi się, że Duńczycy umiejętnie różnicują swoje utwory i album nie jest jednolitą papką. A to przyłożą dosadniej, pokombinują trochę, a to wrzucą trochę delikatniejszych dźwięków i po raz kolejny przychodzi mi na myśl, że skoro w takim niedużym kraju, jak Dania takich grup jest całkiem sporo, to czemu u nas epatuje się pop rockowym badziewiem, a takich kapel, jak CICCHONE RITCHIE jest naprawdę niewiele i nikt się z nimi nie liczy? Naprawdę poprawny debiut, choć nie wiem jak potoczą się ich dalsze losy, bo z tymi młodziakami to nigdy nic nie wiadomo?  

ocena:  7/ 10

www.facebook.com/cicchoneritchie


www.primecollective.dk


autor: Diovis



<<<---powrót