| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DAWN OF AZAZEL

?The Tides of Damocles?

własna produkcja zespołu (CD 2015) 

Czasem jest tak, że dziwnym zrządzeniem losu robi karierę zespół wzorujący się na innym, a tamten jako pewnego rodzaju protoplasta na tym traci. Tak dzieje się w przypadku ULCERATE, który mimo swoiście izolacjonistycznego pochodzenia (Nowa Zelandia) zaszedł w ciągu kilku lat bardzo daleko, podczas gdy do tej pory jeden z najbardziej znanych bandów z tego kraju, czyli DAWN OF AZAZEL, poniekąd musi zaczynać na nowo po kilkuletniej przerwie. Dziwnie się czyta o nowym wydawnictwie, że grupa wydaje je sobie samemu, skoro ich poprzednie albumy wychodziły już w takich firmach, jak Agonia Records, Ibex Moon Records czy Unique Leader Records. Coś w tym jest, że ciężko jest kapelom z Antypodów, bo logistycznie kosztowne jest zorganizowanie im trasy koncertowej, a czasem wchodzi jeszcze problem z wizami i codzienne zajęcia muzyków, którzy zwyczajnie nie mogą sobie pozwolić na dłuższe urlopy w pracy etc. To ostatnie dotyczy choćby wokalisty i basisty Nowozelandczyków Riegela Walsha, który jest wysoko postawionym pracownikiem policji i nie raz pisano o nim w tamtejszych mediach, a to kolejny przykład w jakim świecie my żyjemy w Polsce, a jak jest w normalnej rzeczywistości... Faktem jest, że DAWN OF AZAZEL może koła nie wymyślił, ale nagrywał solidne materiały i tak też się dzieje z najnowszym, o tytule ?The Tides of Damocles?. To przede wszystkim kawał opętanego, brutalistycznego i pokrętnego death metalu z delikatnym muśnięciem post-black metalu i rzeczywiście pozycja mogąca zainteresować fanów ANGELCORPSE, MORBID ANGEL, IMMOLATION, GORGUTS, HATE ETERNAL i? ULCERATE. Ale też z pewnością to rzecz, której nie powinni pominąć przy odsłuchiwaniu różnych wydawnictw maniacy wszystkich tych hord pokroju DEATHSPELL OMEGA, AOSOTH itd. itp. Jak na trzech gości, ta maszyneria działa niezwykle precyzyjnie i technicznie nie można jej nic zarzucić, ale wciąż wyczuwalna jest ta dzikość, nieokiełznanie i specyficzny chaos charakteryzujący niegdyś większość formacji pochodzących z Australii i Nowej Zelandii. ?The Tides of Damocles? nabiera mocy przy kolejnych przesłuchaniach, bo pierwsze nasuwa na myśl, że ?ja pierdzielę, pokręcone to i wciąga okrutnie!?. Dopiero z czasem można wyłapać konkretne i specyficzne aranże, mnóstwo różnych detali i ogólną złowrogość bijącą z tych dźwięków oraz to, że album stanowi swoistą zamkniętą całość zaczynającą się od okrutnie wciągającego blastami i łamańcami ?Strike First, Strike Hard, Strike Often?, a kończącą się bardziej rozbudowanym, epickim i najdłuższym na płycie ?Tarnished Gold?. Chyba nieprzypadkowo od jakiegoś czasu DAWN OF AZAZEL na miejsce nagrań wybiera należące do Erika Rutana studio Mana na Florydzie, bo tam udaje im się połączyć w sensowny układ brzmieniowy te wszystkie elementy i smaczki. Miłośnicy wyrazistych ?kopytek? (czy striggerowanych, czy nie, to już inna kwestia) autorstwa Jeremy?ego Sucklinga, gwałtownych przyśpieszeń i gitarowego, technicznego rzeźbienia z dysonansowym kładzeniem riffów oraz akordów (odpowiada za nie gitarzysta Joe Bonnett) od razu zorientują się ?o co kaman?. No i jeśli DAWN OF AZAZEL dobrze będzie promować ten album, to nawet to, że ULCERATE trochę odebrał im z tego, co ?cesarskie? może się przyczynić do przywrócenia ich znaczenia na scenie ekstremalnego metalu. A należałoby im się nie tylko ze względu na ich pochodzenie!   

ocena:  8/ 10

www.facebook.com/dawnofazazel


dawnofazazel.bandcamp.com/album/the-tides-of-damocles


autor: Diovis



<<<---powrót