| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

HOTH

?The Black Goddess Return?

Iron, Blood & Death Corporation (CD 2015) 

Dość ubogo prezentuje się metalowa reprezentacja Portugalii. Można by wymienić na palcach jednej ręki znaczące zespoły z tego kraju i to trochę dziwne, bo przecież w sąsiedniej Hiszpanii dzieje się naprawdę ciekawie. Oczywiście ma znaczenie fakt, że ludności tam nie tak wiele, ale również przykład HOTH wskazuje na jakieś takie małe zainteresowanie ciężką muzą u Portugalczyków. Pod tym szyldem ukrywa się bowiem lider innych grup - DECAYED i ALASTOR, J.A. W tamtych kapelach rzeźbi oldskulowy black metal w różnych postaciach i nie inaczej jest w HOTH, które jest także sentymentalną wędrówką do lat 80-ych, gdy pierwsza fala black metalu nadciągnęła, jeszcze była pod wpływem thrash metalu, a czasem złowieszczej strony heavy metalu. ?The Black Goddess Return? rozpoczyna się trzaskami winylowej płyty, a potem mamy diaboliczne intro ?The Reaping?, przekształcające się wkrótce w nieśpieszny (przynajmniej w początkowej fazie) kawałek ?Angel Slayer?, w którym jest miejsce na heavy metalowe solówki, a nieskomplikowane riffy uzupełnia mięsisty bas. Skojarzenia biegną od razu do VENOM, wczesnego BATHORY, ale też na przykład do INQUISITION. I do wczesnego thrash metalu, bo o tym nie można zapomnieć słuchając tego albumu, który niewątpliwy urok ma, a niektóre numery z dużą dozą prawdopodobieństwa spodobają się tym, co niegdyś zasłuchiwali się w wyżej wymienionych bogach wczesnego black metalu, ale też na przykład w ?jedynce? SAMAEL, w BEHERIT, HELLHAMMER czy wczesnym CELTIC FROST. Klimat spokrewniony z tymi kultowcami spotkać można już w trzecim (wliczając w to intro) na płycie ?Words of Old?, a podkreślają to drobne klawiszowe ozdobniki i ogólnie demoniczna aura. Takich - używając terminologii nieco bardziej współczesnej - doom?owatych fragmentów jest tutaj całkiem sporo i opiera się na tym jeszcze przykładowo zamykający płytę numer ?Demons Enthral All Deceivers?. Z kolei instrumentalny i niezwykle klimatyczny ?Celebration of Bastet? to niezwykła perełka wśród tych wszystkich diabolicznych kawałków i można podziwiać tutaj, jak z prostoty gitary bez przesteru, vintage?owo brzmiących klawiszów i dodającej powolnego pulsu perkusji można stworzyć takie cacko. Pozostałe to w większości black/thrash?owe numery z heavy metalowymi naleciałościami, najczęściej nie nazbyt śpieszne, rytmicznie pozostające w dawnej epoce, gdy nikt jeszcze nie myślał o urywających głowę blastach i różnych łamańcach (poza SLAYER?em oczywiście hehe). Ale taki ?The Hellrider? to blackujący heavy metal, albo jeśli ktoś woli - black ?n roll pełną gębą. Podziwiam więc HOTH za różnorodność materiału, ale i za wierne odtworzenie starego klimatu, które nie jest li tylko zrzynką tamtych pomysłów i mam nadzieję, że J.A. na tym nie poprzestanie także w przyszłości.    

ocena:  8/ 10

www.myspace.com/hoth666


ibdclabel666.bigcartel.com/


autor: Diovis



<<<---powrót