| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

KINGS DESTROY

?Kings Destroy?

War Crime Recordings (CD 2015) 

Bardzo dobrze wypowiadają się na temat KINGS DESTROY takie tuzy, jak Bobby Liebling z PENTAGRAM i Mike Scheidt z YOB, a to rzecz dość rzadko spotykana, bowiem rośnie im niewątpliwie konkurent, który ciężko pracuje, aby osiągnąć taki poziom jak dwa wspomniane przeze mnie zespoły. W ciągu czterech lat nagrali trzy pełne albumy i zagrali sporo sztuk w towarzystwie PENTAGRAM, WINTER, SAINT VITUS, CHURCH OF MISERY, YOB, PALLBEARER, VISTA CHINO, ORANGE GOBLIN, TROUBLE czy CORROSION OF CONFORMITY i wynika z tego, że dużo przez ten czas się nauczyli. Dowodzi tego najnowszy album, który zatytułowali po prostu ?Kings Destroy?, co trochę myli, bo zdawać by się mogło, że to debiut tego bandu. Do tego jeszcze muzycy już wcześniej udzielali się w paru uznanych na nowojorskiej scenie kapelach i to też da się wyczuć na tym niedługim, bo nieco ponad półgodzinnym materiale. W siedmiu kawałkach pomieścili formułę dość nieoryginalną, ale czerpiącą niewątpliwie z bardzo dobrych wzorców, a najłatwiej byłoby napisać, że zderzają się tutaj wpływy BLACK SABBATH, YOB, HELMET, FU MANCHU, KYUSS i wczesnego QUEENS OF THE STONE AGE. Bo to rzeczywiście energetyczne, ciężkie, oparte na sprawdzonych wzorcach i wysokooktanowe granie z mocną sekcją rytmiczną, gitarowymi zadziorami, klasycznie zbudowanymi kawałkami i wokalami, które nadzwyczajne może nie są, ale potrafią nieco złagodzić ciężkie uderzenia, a kiedy trzeba, to wchodzą w stonerową, ?pustynną? niedbałość. Nic dziwnego, że w Stanach zaczynają cieszyć się sporym powodzeniem, bo tam swoje kwatery główne ma większość dobrych kapel z kręgów stoner/doom/southern rockowych, a do tej szufladki chcąc nie chcąc należy wrzucić twórczość KINGS DESTROY. Dodać należy, że obok takich rozbujanych kawałków w rodzaju ?Smokey Robinson?, ?Mr. O?, ?W2? czy ?Embers? nowojorczycy zamieścili na krążku niespecjalnie udany, balladowy numer ?Mythomania?, stosunkowo przebojowy, rockowy ?Green Diamonds?, a na koniec zaskakują nieco przygnębiającym, sludge?owym ?Time For War?. Ogółem warto posłuchać, ale nie jest to mus dla wszystkich fanów ciężkiego grania.


ocena:  6,5/ 10

www.kingsdestroy.com


www.facebook.com/KingsDestroy


kingsdestroy.bandcamp.com


warcrimerecordings.com


autor: Diovis



<<<---powrót