| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MASACRE

?Brutal Aggre666ion?

Xtreem Music (CD 2015) 

Wieki już nie słyszałem tego zespołu. Uznawanego przez gromadkę fanów za legendarny, a tak naprawdę wzięło się to z tego, że jest to najbardziej znany (niektórzy twierdzą, że jedyny) metalowy band z Kolumbii, a do tego prawie nieprzerwanie działający od 1988 roku. Starsi fani mogą pamiętać ich wyrazisty (głównie dzięki hiszpańskojęzycznym tekstom), a zarazem debiutancki album ?Requiem? wydany w 1991 roku przez ongiś znaną Osmose Productions. W epoce panoszącego się coraz bardziej death metalu brzmiał on nieco inaczej niż większość produkcji ze Stanów czy Europy, ale dalsze losy nie były już tak łaskawe dla MASACRE. Rzeźbili co prawda solidne materiały (w tym ostatni pełny album, ?Total Death? z 2004 roku), ale pewnie niewiele osób zastanawiało się czy oni nadal funkcjonują, czy też nie. Ja prawdę mówiąc również. Przyjemnie jednak wiedzieć (a raczej słyszeć), że kolumbijski band jest w naprawdę niezłej formie i na ?Brutal Aggre666ion?, zgodnie z tytułem, nawalają okrutnie. Właściwie pierwsze cztery numery to szybka jatka non-stop i przez to poszczególne kawałki zlewają się ze sobą totalnie. Dopiero w piątym (i nawiasem mówiąc, opatrzonym hiszpańskojęzycznym tekstem) kawałku ?Donde Habital el Mal? jest trochę zwolnień, kombinowania i rajcujących ucho solówek. Do tego momentu MASACRE brzmi jak stary MORBID ANGEL (nawet momentami przyśpieszony, niczym w wykonaniu naszego AZARATH) i w ogóle bardzo amerykańsko, a więc przykładowo jak MONSTROSITY, a chwilami nawet ANGELCORPSE. Gęsto tutaj od kładzionych zadziornie riffów (w składzie jest wciąż dwóch starych gitarników: Juan Carlos Gomez i nieco od niego młodszy Jorge Londono), bębny trajkocą i terkocą, kręcąc blastami w sposób iście zawodowy, a wokale Alexa Okendo to można by powiedzieć, że wczesny DEICIDE (ale bardziej z ?Legion? niż z ?Deicide?). Chłopina naprawdę wygina się ze swoimi growlami i demonicznymi okrzykami jak młodzieniec. Oprócz wspomnianego już ?Donde Habital el Mal? wolniejszy jest (ale też do czasu) następujący po nim ?Satanic Peace Agreement? i tu mamy z kolei MORBID ANGEL z okresu po ?Covenant?. To takie ?Where the Slime Lives? w ich wersji i przyśpieszeniem w końcówce. Przed ostatnim na płycie, a zaczynającym się prawie dokładnie jak pierwszy ?La Guerra? numerem ?Valle de la Muerte? mamy jeszcze akustyczne interludium pt. ?The Calm Before the Storm? i to właściwie wszystko, co można by napisać o tym albumie. Jest bardzo solidnie, brutalnie, zadziornie, amerykańsko i klasycznie. Takie podsumowanie im się należy, choć obawiam się, że sam krążek pewnie nie stanie się kolejnym z klasyków, ale posłuchać jak najbardziej można.

ocena:  7/ 10

www.facebook.com/MasacreOficial-151283931612611


www.xtreemmusic.com


autor: Diovis



<<<---powrót