| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

LYZANXIA

"Locust"

Trepan Records & XIII Bis Records (CD 2010) 

Tutaj mamy emo-core'owy, melodyjny thrash i każdy, kto czytając te słowa, obadawszy ocenę pomyślał sobie w duchu: "...weź se chłopie lepiej 'prawdziwego' thrashu posłuchaj" - powinien czym prędzej LYZANXIĘ odpalić. Zjawisko coraz bardziej postępującego infekowania metalu przez melo-core'owe intruzje nie jest bynajmniej mile widziane - ani przez krytyków, ani przez większość starszych, długowłosych wyjadaczy i poniekąd ciężko się dziwić. Mnie również ta cała moda na "screamo-emo ładnie brzmiące żelastwo" jakoś nie do końca w smak. Przyznaję, iż można sobie pomyśleć, że mamy zdecydowanie więcej kapel, które powyższy styl grania traktują jako coś w rodzaju przepustki na szersze wody, niż tych, które upatrzyły w nim sobie surowiec godny zręcznego dłuta. Słuchając najnowszej propozycji Francuzów nie sposób jednak wspomnianej stylistyce, zielonego światełka nie zapalić. Tu nie ma grama ściemy, owijania w bawełnę i odwracania kota ogonem. "Locust" to niespełna pięćdziesiąt minut skumulowanej metalowej energii, wtłoczonej w jedenaście utworów, z których każdy pędzi do przodu o własnych, witalnych siłach. Trudno którykolwiek tu wyróżnić, bowiem płyta prezentuje poziom zaskakująco równy, co powoduje, że kawałek singlowy, który miałby płytkę promować można z powodzeniem wybierać drogą wyliczanki. Uogólniając - "Locust" łączy w sobie ewidentnie thrashowy - TESTAMENTOWY powiedzmy sposób konstruowania riffów z przebojowością i melodyjnością muzyki takiego 30 SECONDS TO MARS i naprawdę niech nie zwiedzie tu nikogo fakt, że na koncerty tego ostatniego przychodzi więcej nastoletnich fanek niźli rockowych koneserów. Czuć tu jeszcze ewidentną nutkę (znowu) ducha Gotenburskiego, co jest odczuwalne choćby podczas odkrywania czwartego w kolejności "Light Transition", gdzie można odczuć obecność aury ostatniego krążka IN FLAMES. Żeby nie było za słodko - końcówka numeru, to naprawdę mocny akcent, albowiem mamy tu rasowy, męski wokal połączony z ciężkim niczym walec, kroczącym riffem. "Parasitic Growth" to również namacalny przykład talentu do klecenia naprawdę kapitalnych refrenów. W siódmym, "Mind Tracker", mamy dwie płaszczyzny wokalne, z czego druga to całkiem konkretny, brutalny growl, a sielankowy, melodyjny refren wybucha tu genialnym i dość zaskakującym thrashowym zrywem. "Hundred Story Moth" to wreszcie przykład uderzenia lekko technicznego o fajnej rytmice, choć nie jest to przejaskrawiony akcent. "Tomorrow Died" może z kolei posłużyć jako dowód na to, że LYZANXIA to naprawdę utalentowani muzycy, albowiem tak obłędnie "wyreżyserowanej" eksplozji energicznych riffów, wyzierającej ze stonowanego przekładańca nie słyszy się raczej na co drugim krążku. No i znowu proszę państwa - doskonały refren o fenomenalnym zbalansowaniu melancholii z rockowym drive'em. "Locust" jest płytą, na której nikt nie upchał dziesięciu gatunków muzycznych w jednym utworze, na której nikt nie rozwija zawrotnych prędkości i nikt się z nikim (choć mógłby - posłuchajcie solówek) nie bije o złoty laur instrumentalnej ekwilibrystyki. "Locust" to płyta, której siła tkwi po prostu w samych kompozycjach, co sprawia, że krążek sam pcha się pod czytnik. Postawię sobie chyba, na przekór opinii "true metalheads", za to zgodnie z osobistymi odczuciami, tę płytkę na półce tuż obok "Shoguna" TRIVIUM jako kolejny przykład na to, że młodsze pokolenie metalowców, będzie jednak miało godziwych idoli, którzy wnosząc coś do utartej stylistyki - odeślą co bardziej wnikliwych, do zacnej, starej szkoły. ocena: 9/10

ocena:  9/ 10

www.lyzanxia.com


www.myspace.com/lyzanxiaband


www.myspace.com/13bisrecords


www.myspace.com/trepanrecords


autor: Kępol



<<<---powrót