| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MOON

"Lucifer's Horns"

Witching Hour Productions (CD 2010) 

Tak sobie pomyślałem, słuchając nowej płyty MOON, że Cezar to posiadacz jednego z najbardziej rozpoznawalnych w branży głosów. Może zmienić się wiele. Wydawca, reszta składu, czas, miejsce i nie wiadomo co jeszcze, a siarczane wyziewy z piekielnego gardła mózgu tej grupy pozostają te same. Nie mam pojęcia, czy w przypadku "Lucifer's Horns" bardziej zagrał mi sentyment, czy same utwory. CHRIST AGONY to jedna z tych kapel, jakie w wieku, zaryzykujmy stwierdzenie - pacholęcym, kształtowały moje myślenie o black metalu i muzyce ekstremalnej ogólnie, a płyty takie jak "Daemoonseth Act II", czy "Moonlight - Act III" nie opuszczały kieszeni magnetofonu długimi miesiącami. Z delektowaniem się późniejszymi dokonaniami muzyka było mówiąc szczerze różnie, choć przyznać niewątpliwie wypada, że taki "Satan's Wept" to jak na czas swego powstania niezły kawałek krajowej ekstremy. Teraz nie będzie już żadnych wątpliwości, że wskrzeszając po ponad dziesięciu latach MOON, koleś uwolnił z łańcuchów najprawdziwszą bestię. Zresztą... Cezar, Mścisław, Vizun (obaj z DEIVOS), Malta, Wiesławscy Bros... - czy z takiego zestawienia ma prawo wyniknąć cokolwiek innego, niż nielicha dawka krajowego metalu w iście zawodowym wydaniu? Tu przypadki nie istnieją i "Lucifer's Horns" to jeden z najbardziej bezkompromisowych ciosów, jakie ostatnimi czasy było dane mi usłyszeć i coś mi się zdaje, że brutalniejszych aktów w dyskografii frontmana składu próżno szukać. Odpalcie takie "ogniste" numery jak "Torches Begins To Burn", czy "The Book of Fire" i to o czym powyżej, zostanie wam objawione. Niebagatelny tu udział elementów death metalu, jakie kryją się pod każdym tytułem na płycie. Takie "Morbidowe", nisko strojone wiosełka piłują sobie tu przez cały czas, licząc tylko niekiedy na wsparcie blackowych gitar, jak w końcówce wspomnianego "The Book of Fire", czy "The Semen of Ye Old One". Wkrada się tu nieco smutna konkluzja, że zjawisko metalu nie zupełnie uciekło od tak zwanych trendów. Jestem pewien, że gdyby płytka wyszła w połowie lat dziewięćdziesiątych, spuściznę stylistyczną Azagthota i spółki zastąpiłyby wpływy biegających w corpse-paintach, norweskich kolegów, ale jak to brytyjscy komicy niegdyś skonstatowali - "mniejsza o upierzenie", hehe. Tym bardziej, że przyznaję - jest to z mojej strony takie małe "szukanie dziury w całym", albowiem nawet pod szyldem wspomnianego CHRIST AGONY nie mogło wręcz być mowy o jakiejkolwiek większej stylistycznej stagnacji i fakt próby sił z brutal deathmetalową sztuką był w tym przypadku zaledwie kwestią czasu. A musicie wiedzieć, że podczas odsłuchu "Lucifer's Horns" nazwy takich szyldów jak choćby AZARATH, czy WITCHMASTER ani na chwilę nie umykają uwadze. Nie obyłoby się rzecz jasna bez posępnego, mrocznego klimatu i pewnych instrumentalnych smaczków, jak choćby delikatniejsze partie akustyczne w "Torches Begins To Burn", czy VADER'owe solo w "Summoning of Demons". Są również dwa kawałki wyśpiewane w naszym języku ojczystym, czyli "Zwiastowanie Ognia" i "Czarny Horyzont". Album na dobrą sprawę niczego nowego nie odkrywa, ale doprawdy ciężko się nie cieszyć z odsłuchu tej płyty. Fani szczerego, bezkompromisowego wznoszenia hymnów ku czci Rogatego mogą brać w ciemno. Księżyc znów w pełni! ocena: 8/10

ocena:  8/ 10

blogs.myspace.com/moonsatanic


www.witchinghour.pl


autor: Kępol



<<<---powrót