| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CAPTAIN CLEANOFF

?Rising Terror?

Blastasfuk Records (CD 2015) 

Z grindcore?m jest, jak chyba wiecie, taki problem, że trudno będzie komuś ekstremizmem i radykalnością przeskoczyć mistrzów tego gatunku, czyli żelazny zestaw NAPALM DEATH, TERRORIZER, EXTREME NOISE TERROR, AGATHOCLES i NASUM (każdy oczywiście może dorzucić od siebie taką czy inną nazwę). Jakiekolwiek młode kapele zaczną parać się taką wybuchową mieszanką, zawsze będą jednak w cieniu tych bardziej znanych kolegów. Dotyczy to oczywiście i Australijczyków z CAPTAIN CLEANOFF, którzy jednak odrobili lekcje naprawdę dobrze i pod każdym względem prezentują się co najmniej nieźle na swoim materiale ?Rising Terror?. Krótkie, często nie wykraczające poza kilkadziesiąt sekund formy opanowali na tyle, że całość jest słuchalna i przepisowo zapodana. Jest oczywiście przede wszystkim ciągły i bezlitosny atak blastów, a poza tym wściekłe wokalizy, motoryczne, crust?owe motywy gitary prowadzącej i kontrujące to kilkusekundowe solówki gitarowe. Ktoś nie obeznany z tematem powie, że tu trudno odróżnić od siebie poszczególne numery i może jedynie nieco bardziej rozbudowany, dwuipółminutowy ?Ode To Necro? wyróżnia się większą ilością żwawej, ale jednak thrash?owej rytmiki i chociaż ja sam nie słucham nadzwyczaj często grindcore?a, to stwierdzam, że CAPTAIN CLEANOFF potrafi nieźle wycelować w gusty maniaków szybkiego grania, a i nie ogranicza się wyłącznie do jednostajnej nawalanki, bo nawet w pięćdziesięciojednosekundowym ?Flavour of the Week? potrafi połamać rytm co najmniej kilkukrotnie. Z kolei takiego utworu, jak ?Never Learn? nie powstydziłby się sam NAPALM DEATH, a dystans do swojej twórczości objawiają w czternastosekundowym ?Another Waster of Time And Money?. Warto też wspomnieć o zamykającym materiał, niemal pięciominutowym ?Threads?, który może umknąć uwadze zwłaszcza tym, którzy ustawiają sobie na kompie playlistę złożoną z kilku lub kilkunastu płyt cięgiem, bo jest na tyle odmienny, że można go uznać za początek innego wydawnictwa. To cięższe, mocno improwizowane dźwięki bez wokalu, dowodzące, że australijska ekipa potrafi się na chwilę zadumać i ukazać soniczną apokalipsę również przy użyciu nieco innych środków.  

ocena:  7,5/ 10

www.facebook.com/pages/Captain-Cleanoff/104452571850


blastasfuck.blogspot.com.au


autor: Diovis



<<<---powrót