| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

FALL OF CARTHAGE

?Behold?

MDD Label (CD 2015 ) 

Omal nie przegapiłbym tego albumu, który jak większość wydawnictw z MDD jest promowany głównie w krajach niemieckojęzycznych, a firma jakoś nie ma przebicia bardziej międzynarodowego, co mnie w sumie nie dziwi, bo większość ich katalogu to rzeczy, które przede wszystkim są słuchane w Niemczech i krajach ościennych. Nie żebym tęsknił za tego typu graniem, jakie oferuje FALL OF CARTHAGE, ale zwróciła moją uwagę obecność w tym zespole gitarzysty Arkadiusa Antonika z SUIDAKRY. Grupa ta stworzyła lepsze i słabsze albumy, ale miałem kiedyś okazję przeprowadzać z nim wywiad i to cholernie sympatyczny koleś, do tego mający polskie korzenie. Razem z wokalistą Saschą Assbachem i perkusistą Martinem Buchwalterem z thrash?owego PERZONAL WAR powołał do życia nowy projekt, w którym mogą realizować swoje pomysły oparte na bardziej współcześnie pojmowanym thrash metalu. Album zaczyna się jednak dość zaskakującym, orientalnym motywem, z którego zaczyna się wyłaniać mocno zaawansowana technicznie hybryda neo-thrash metalu i czysto pojmowanego metalu. Połączywszy to z powracającą w końcówce, orientalną zagrywką ?Upon the Small Things? przypomina nieco dokonania naszego, krajowego SARATAN. W ?Degeneration? ci trzej doświadczeni kolesie motają w rytmice na maksa i tylko chwilami da się odczytać czysto germański thrash metal, bowiem reszta to taka mikstura starej, dobrej PANTERY i metalcore?owych zawijasów, które równoważy na ogół czysty, ale mocny wokal Saschy. Bardziej thrash?owy (a może raczej neo-thrash?owy), ale nie pozbawiony elementów szwedzkiego melodic death metalu jest ?Dawn of the Enemy?. Następne numery też zaskakują rozlicznymi zmianami tempami (czasem dość drastycznymi), wysokim strojem gitary rytmicznej, wielością gitarowych figur i lawirowaniem gdzieś między PANTERĄ, SOILWORK, TRIVIUM, wczesnym IN FLAMES i może też odrobinę NEVERMORE czy TESTAMENT, a chociaż ja na co dzień niespecjalnie zasłuchuję się w dźwiękach części z wymienionych kapel, to oddaję należny respekt FALL OF CARTHAGE, bo ci trzej muzycy naprawdę wiedzieli jak zabrać się do rzeczy. Wystarczy posłuchać pomieszanego i poplątanego ?Imperfection?, który z początku zwodzi ?szwedzkimi? brzmieniami, by przekształcać się wielokrotnie w coś innego na przestrzeni ledwie czterech minut z sekundami. Albo bardziej prostolinijnego, choć nie pozbawionego rytmicznych łamańców ?Means To Be Alive?. Może ten drugi nie jest jakimś bardzo dobrym przykładem, gdyż każdy z nas podobne rzeczy słyszał już wielokrotnie, ale na przestrzeni całego ?Behold? dzieje się zaskakująco dużo i często naprawdę dobrze. Na przykład tytułowy numer, umieszczony na samym końcu, jest wzbogacony o quasi-symfoniczne brzmienia, ale i tak nieźle kopie. Jedyne, co czego mógłbym się doczepić, to pewna taka powtarzalność rzeczy, które można było poznać już wielokrotnie w przeszłości na innych wydawnictwach.    

ocena:  7/ 10

www.fallofcarthage.com


www.mdd-records.de


autor: Diovis



<<<---powrót