| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

GENITORTURERS

"Blackheart Revolution"

Season Of Mist Records (CD 2010) 

Kiedy dostałam ten album do recenzji pomyślałam, że chyba Boss mnie już nie lubi. :)) A mówiąc dokładniej ... mam w odsłuchu czwarty duży album formacji GENITORTURERS "Blackheart Revolution" - następcę płyty "Love Machine". Wydawnictwo to ukazało się na samym początku roku 2010. Nigdy przedtem nie byłam tak rozdarta emocjonalnie próbując ocenić album... i chociaż recenzja nigdy nie bywa obiektywną oceną, to jednak dotąd chyba udawało mi się zachować pewien dystans do materiałów, które oceniałam. A teraz nie wiem... Album zawiera 10 kawałków. Jako ciekawostka - utwór "Cum Junkie" ukazał się na limitowanym, vinylowym wydaniu. Może ma jakieś znaczenie, iż współproducentem tej płyty jest Scott Humphrey (współpraca z Robem Zombie, MOTLEY CRUE, Ozzym Osbourne'em). Inaczej - znaczenie PODSTAWOWE, ponieważ nie wiedząc czego słucham, na 100 procent wskazałabym Roba Zombie. Wokal ma prawie identyczny przester, po prostu brzmi identycznie. Jeśli chodzi o muzyczną stronę tego albumu, w zasadzie nie jest żle. Rytmicznie to mix agresywnego rocka, mechanicznego metalu i electro popu. Jeśli chodzi o filar strun, to rolę mocnego dołu świetnie pełni basista Evil D (D. Vincent). Dokładnie tak, jedna z żywych legend death metalu. W odsłuchu wyraźnie można odnaleźć wpływy Roba Zombie (momentami łudząco podobna rytmika, riffy). Całość to jakby jazda rollercoasterem muzycznym,wspomaganym industrialowym, przemysłowym akcentem... Wyrażnie zaznaczone melodyczne elementy syntetycznego industrial metalu, połączonego z elementami rocka, hard rocka i punk rocka. Ogólnie nie jest źle... Całości mający dopełnić "sensual and sexual look" i ekspresja wokalistki mogłyby w sumie stać na nieco wyższym poziomie ... na ale nie można mieć wszystkiego. Zgodnie z konwencją - mnogość zakazanych zmysłowych rytuałów, podtekstów. Latex rządzi!!!!... ale... No właśnie, jest dla mnie jedno zasadniczo, jedno bardzo ważne Ale... Nigdy nie byłam zwolenniczką kobiecych wokali w tego typu produkcjach, gdyż potrafią nieźle "skopać" całkiem dobry materiał... I tak się właśnie dzieje na tej płycie. A szkoda, bo o ile wszystkie inne składowe tego wydawnictwa spełniły swoją rolę i dosyć solidnie wsparły tę konstrukcję ... o tyle sam wokal jest cienkim filarem i według mnie osłabił ,zupełnie niepotrzebnie całość.
W przypadku GENITORTURERS wokalami zajmuje się żona Vincenta i chociaż jest to moja pierwsza styczność z tym zespołem i nie wiem, jak jej umiejętności wypadły na poprzednich wydawnictwach, nie mam absolutnie zamiaru ewentualnego korygowania tej opinii. Podsumowując ten album mogę zdecydowanie dać plus za muzyczną i rytmiczną stronę produkcji, ciekawe i pulsujące riffy, syntetyczne aranże, natomiast zdecydowanie na minus - "śpiewająca inaczej" Gen.

ocena:  5/ 10

xxx


www.season-of-mist.com


autor: Luna



<<<---powrót